czwartek, 13 listopada 2008
Kilka słów o motywacji
Decyzja o prowadzeniu własnej działalności gospodarczej to bardzo odważny krok. Często łączy się on z bardzo dużą zmianą tryby naszego dotychczasowego życia. Rezygnując z pracy etatowej musimy liczyć się z większym ryzykiem finansowym, stresem, ogromną odpowiedzialnością. Aby nie polec na pierwszej przeszkodzie trzeba mieć odpowiednio silną motywację. O motywacji i sposobie motywowania mówi się sporo, sięgnąć do etymologii tego słowa i poznać kilka prostych sposobów jej utrzymywania.
Z łacińskiego movere…
Słowo motywacja pochodzi z łacińskiego movere, które oznacza „ruszać z miejsca”. W psychologii terminem tym określa się procesy, które dotyczą rozpoczęcia, kierowania, utrzymania aktywności fizjologicznych i psychicznych. Mówiąc najprościej: motywacja to stan naszej gotowości do podjęcia określonego działania. Skoro wiadomo już co oznacza ten termin, warto zadać pytanie: skąd się bierze? Odpowiedź jest prosta: źródłem są nasze POTRZEBY. Wg teorii Maslowa jedną z najważniejszych potrzeb człowieka, poza tymi fizjologicznymi, jest kwestia samorealizacji, chęć wykorzystania własnego potencjału. Człowiek musi żyć zgodnie ze swa naturą, by być szczęśliwym: poeta spełni się pisząc wiersze, muzyk grając na instrumentach. To ważne by wiedzieć co nas motywuje, by łatwiej zachować chęć do działania i odpowiednio reagować na zniechęcenie.
Nasze potrzeby wywołują u nas motywację wewnętrzną, są jednak chwile, gdy potrzebujemy jakiegoś bodźca z otoczenia, gdy prosimy, by ktoś zmotywował lub tez, gdy sami występujemy w roli osoby zachęcającej do dalszego wysiłku. Jest to wówczas motywacja zewnętrzna. Powstaje ona w wyniku stosowania kar i nagród. Motywacja z zewnątrz jest oczywiście potrzebna, jednak uzależnia nas od otoczenia, najlepiej wykształcić w sobie ta wewnętrzną; da nam ona większe szanse wprowadzenia w życie naszego planu.
Kompendium pomysłów
Oto kilka sposobów na zwiększenie i utrzymanie własnej motywacji:
Mów innym o tym, co postanowiłeś zrobić. Niewykonane zadania mogą wywołać u nas poczucie dyskomfortu – coś innego zapowiadaliśmy, a coś innego zrobiliśmy, czy też nie zrobiliśmy NIC
Zrób dokładną analizę swoich celów. Jeśli wiemy, co jest dla nas ważne, łatwiej utrzymamy motywację bez zachęt z zewnątrz.
Zaplanuj sobie nagrodę za osiągnięcie celu. Pozytywne odczucia i myśli względem nagrody mogą przenieść się na równie pozytywne doznania względem działania.
Wykorzystaj wyobraźnię! Wyobraź sobie, jak osiągasz cel.
Uświadom sobie negatywne konsekwencje niezrealizowania celu. Są one swego rodzaju karą.
Uświadom sobie pozytywne konsekwencje zrealizowania celu.
Zacznij. Najtrudniej jest zrobić pierwszy krok.
Zacznij od tego, co już znasz, co potrafisz. Sukces na początku naszej drogi ułatwi nam dalsze działania.
Dobrze się przygotuj. Znajomość przedmiotu ułatwia lepsza organizację i planowanie zadań.
„Do or do not, there is no try”
Ważne słowa wypowiedziane przez mistrza Yoda: Rób albo nie, nie ma próbowania. Być może odczuwasz wewnętrzne ograniczenie, masz świadomość niewykorzystanego potencjału, pomysłów. Cos mówi Ci, żeby ruszać na przód, może to czas na własny biznes..? Nie bój się, po prostu zrób to!
Artykuł powstał na podstawie Konieczny M. "Psychologiczne aspekty zakładania działalności gospodarczej" w: Kompendium przedsiębiorczości, Warszawa 2008
--
Więcej tekstów z Akademii Sukcesu oraz wszystko dla początkujących przedsiębiorców znajdziesz na www.mlodyprzedsiebiorca.pl
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
wtorek, 30 września 2008
Czynniki kształtujące Twój sukces w e-biznesie
Aby móc postawić znak równości pomiędzy własnym e-biznesem a dochodową działalnością, przede wszystkim najpierw należy spełnić kilka warunków. E-biznes może być bardzo lukratywnym przedsięwzięciem, jednak nie będzie nim na pewno od razu, kiedy tylko pojawi się w Internecie.
Od czego więc zależy osiągnięcie sukcesu w tego rodzaju działalności?
Jest kilka podstawowych wytycznych, na których należałoby się skoncentrować.
POŚWIĘĆ SWÓJ CZAS
Czas jest czynnikiem bardzo ważnym w prowadzeniu własnego e-biznesu. Im więcej czasu poświęcisz swojej działalności, tym większe zyski uda Ci się wypracować w późniejszym czasie. Nie chodzi oczywiście o to, abyś przez całe życie spędzał 24 godziny na dobę przy komputerze - jednak przy rozpoczynaniu tego typu działalności na pewno na początku niezbędne jest poświęcenie jej większej ilości czasu niż w późniejszym czasie. Kiedy e-biznes będzie już na dobre wprowadzony w życie - wtedy czas poświęcany mu maleje.
AUTOMATYZUJ
Internet działa bez przerwy, dlatego też bardzo ważne jest, aby również klienci mieli dostęp do wszelkich oferowanych produktów lub usług przez 24 godziny na dobę. Do tego celu niezbędne jest zautomatyzowanie niektórych (a nawet większości) procesów, które odbywają się w Twoim serwisie. Zatwierdzanie płatności czy też udostępnianie zamówionej usługi lub produktu przy kilku klientach nie będzie uciążliwe, jednak gdy ilość klientów urośnie do setek dziennie - nie będzie już czasu na prowadzenie samego e-biznsesu, dlatego zautomatyzowanie przykładowo właśnie tych procesów jest bardzo ważne.
POSTAW NA NATYCHMIASTOWY DOSTĘP DO PRODUKTU LUB USŁUGI
Jak wyżej wspomniałam - Internet działa bez przerwy i co za tym idzie - klienci o różnych porach dnia i nocy będą chcieli uzyskać dostęp do interesujących ich produktów, usług lub treści. Udzielenie dostępu powinno być w pełni zautomatyzowane i jednocześnie bardzo szybkie, aby nie zniechęcić klienta do kolejnej transakcji za pośrednictwem własnego serwisu. Im szybciej klient otrzyma to, co zamówił - tym większe prawdopodobieństwo, że znów do nas wróci!
REKLAMUJ
Kiedy Twój e-biznes będzie już gotowy - koniecznie trzeba dać się poznać potencjalnym klientom. Nawet jeśli oferowana usługa lub produkt będzie naprawdę świetna - a nikt nie będzie o niej wiedział, biznes na pewno nie będzie dochodowy - raczej wcześniej pójdzie na dno. Dlatego ważną sprawą jest umiejętne zarządzanie stroną marketingową serwisu. Promowanie go, dobre pozycjonowanie, zainwestowanie w skuteczne narzędzia, które pomogą się wybić. Można tutaj przykładowo wymienić Program Partnerski, który jest bardzo dobrym sposobem na reklamę i pozycjonowanie jednocześnie. Więcej informacji odnośnie zalet Programów Partnerskich znajdziesz w artykule [url2=http://blog.netina.pl/5-powodow-dla-ktorych-warto-zainwestowac-w-program-partnerski/]5 powodów, dla których warto zainwestować w Program Partnerski[/url2] .
ZBIERAJ DOŚWIADCZENIE
Praktyka czyni mistrza. Im więcej czasu poświęcisz na rozwój swojej działalności, tym więcej poznasz możliwości, które niesie za sobą Internet i różnego rodzaju narzędzia do prowadzenia działalności. Możesz również opierać się na doświadczeniu innych. W Sieci dostępnych jest wiele wskazówek, które pozwolą Ci lepiej zrozumieć ideę prowadzenia własnego biznesu w Internecie. Warto skorzystać!
--
Netina.pl -
Profesjonalny Program Partnerski
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
poniedziałek, 30 lipca 2007
Bogata Kobieta "Niezależność finansowa" - ciąg dalszy
I po raz kolejny wracam do książki „Bogata kobieta” Kim Kiyoskai. Jeden z rozdziałów Kim poświęciła na wytłumaczenie co znaczy „niezależność finansowa”. To nie jest dobrze płatne stanowisko czy odłożona duża suma pieniędzy.
Autorka mówi, że większość wiedzy, którą posiada jest wynikiem tego, czego nauczył ją jej mąż Robert. On zaś uczył ją opowiadając o bogatym i biednym ojcu. Biedny ojciec to jego biologiczny ojciec-wykształcony dyrektor departamentu edukacji w stanie Hawaje. Nazywa go tak ponieważ, bez względu na to, ile by nie zarobił, pod koniec miesiąca zawsze mu brakowało pieniędzy. Bogaty ojciec to ojciec przyjaciela Roberta – zwykły człowiek, który zbudował imperium nieruchomości na Hawajach. Zaskakujące jest to, że swój majątek zdobył stosując praktycznie odwrotne sposoby, jakie zalecają „eksperci od finansów”! Wystarczyło mu trochę czasu, edukacji i zdrowego rozsądku. Tak więc Kim przedstawia definicję i zasady działania, które ją doprowadziły do niezależności finansowej. To te same, których bogaty ojciec nauczył Roberta.
„Moje zasady działania”
Kim kupuje i tworzy aktywa, które generują jej przepływ pieniężny. Przepływ pieniężny pokrywa koszty utrzymania. Jeśli miesięczny przepływ pieniężny jest równy lub większy niż miesięczne koszty utrzymania to jest wtedy niezależna finansowo. Nie musi już pracować za pieniądze. Jest wolna pod względem finansowym, ponieważ jej aktywa tworzą przepływ pieniężny i pracują dla niej.
Czy to nie oczywiste?? I jakie wspaniałe :):):)
„Co to są aktywa?”
„Aktywa – jeśli przestaniesz pracować – to coś, co wkłada pieniądze do Twojej kieszeni”. To tłumaczenie bogatego ojca. Bardzo proste. Bo gdybyś Ty dziś przestała chodzić do pracy to skąd miałabyś pieniądze?? .....właśnie - znikąd. Nie miałabyś ich.
Aktywa to na przykład nieruchomości pod wynajem, biznesy, akcje. Musi to być inwestycja, z której regularnie otrzymujesz pieniądze; która generuje dodatni przepływ pieniężny.
Pasywa to według bogatego ojca, coś co wyjmuje pieniądze z Twojej kieszeni. Gdy przestaniesz pracować, twój samochód, opłaty i wszystko inne wyjmowałyby pieniądze z twojej kieszeni. A więc najważniejsze, żeby nauczyć się rozróżniać aktywa od pasywów. Pasywa zabierają Ci pieniądze,aktywa tworzą dodatni przepływ pieniężny.
Inwestować można z dwóch powodów – dla uzyskania przepływu pieniężnego albo zysku kapitałowego. Zysk kapitałowy to jednorazowy dochód. Aby realizować zysk kapitałowy musisz sprzedać swoją inwestycję albo aktywa. Przepływ pieniężny otrzymujesz tak długo, jak jesteś właścicielem danych aktywów, gdy je sprzedasz, kończy się przepływ pieniężny. Uzyskany w ten sposób dochód jest zyskiem kapitałowym.
Kim pisze, że niezależność finansowa to dla niej WOLNOŚĆ. Jest wolna i może robić, co chce. Nie istotne czy będzie to życie pełne relaksu czy kolejna biznesowa przygoda. Ma wybór, bo jest wolna finansowo. Ma wybór, bo nie musi pracować na pieniądze. Jest wolna, bo ma czas. I rzeczywiście jest to JEJ CZAS.
Tak długo jak MUSISZ pracować, nie jesteś wolna. Możesz CHCIEĆ pracować, ale to jest czymś zupełnie innym niż konieczność zarabiania pieniędzy. Jeśli MUSISZ codziennie robić coś, żeby mieć pieniądze, to nie jesteś wolna. Przepływ pieniężny to pieniądze co miesiąc – nie ważne czy pracujesz czy nie.
Głównym celem jest sytuacja, w której więcej pieniędzy do ciebie wpływa niż odpływa w postaci kosztów utrzymania. Trzeba kupować i tworzyć aktywa, które generują taki przepływ pieniężny, na który nie trzeba już pracować. Tak właśnie działają aktywa.
Dla Kim zyski kapitałowe to korzyść drugoplanowa. Ponieważ zyskujesz jednorazowo pieniądze i gdy je wydasz musisz zająć się kolejną inwestycją. Znowu coś kupujesz i znowu sprzedajesz. Pieniądze znów są wydawane i tak naprawdę nigdy nie jesteś wolna. Dlatego ona i jej mąż postanowili kupować i tworzyć aktywa, które pokryją ich comiesięczne koszty utrzymania. Dobra strona takiego planu jest taka, że nie potrzeba na to ogromnej sumy pieniędzy.
Kim tłumaczy, że skupia się na dwóch rzeczach przy inwestowaniu. Na przepływie pieniężnym i na zwrocie z inwestycji (ROI)
„Czym jest zwrot z inwestycji?”
Zwrot z inwestycji to nic innego jak zwrot z zainwestowanych przez Ciebie pieniędzy. Jest to kwota, jaką przynoszą Ci pieniądze, które zainwestowałaś. Ile pieniędzy płynie do mojej kieszeni. Roczny przepływ pieniężny podzielony przez sumę zainwestowanym pieniędzy to właśnie zwrot z zainwestowanych pieniędzy.
Droga, którą szła Kim doprowadziła ją do finansowej niezależności. To nie jest nic skomplikowanego. Kim mówi, że jest to prosta droga, jednakże niekoniecznie łatwa. Na wszystko potrzeba czasu i umiejętności. Nie da się odnieść sukcesu w jeden dzień. Ale Kim zapewnia, że gdy zobaczysz swój przepływ pieniężny wszystko przestanie być skomplikowane i stanie się dobrą zabawą.
Jeśli więc jest to prosty sposób - co powstrzymuje Cię od podjęcia działania?? Jaką ty masz wymówkę?? Nie masz czasu? Nie potrafisz inwestować? Nie znasz się na tym? Bzdura. Ja też tak myślałam. Okazuje się, że mogę znaleźć czas, że mogę się tego wszystkiego nauczyć. Wystarczyło tylko znaleźć powód, dla którego chcę to zrobić. Chcę być wolna i szczęśliwa. Chcę być niezależna finansowo. I chcę mieć zawsze wybór.
Pozdrawiam
Magdalena Batorowicz
wtorek, 24 lipca 2007
Efekt motyla
Edward Lorenz zapoczątkował to jakieś pół wieku temu.
Źródło - wikipedia http://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Lorenz
W roku 1963 Lorenz zbudował równania opisujące zjawiska atmosferyczne, które udowodniły iż niewielka zmiana w jednym z punktów atmosfery może być przyczyną wielkich zmian w innym jej obszarze. Stwierdził wtedy, że nawet ruch skrzydeł motyla w Singapurze może wywołać burzę nad Karoliną Północną w USA. Od tamtego czasu fakt, że niezwykle małe zaburzenia mogą prowadzić w rezultacie do rewolucyjnych zmian w różnych dziedzinach nauki, zwykło się nazywać "efektem motyla".
Do bardzo podobnych wniosków doszedł W. Edwards Deming. Stworzył on "ruch na rzecz kontroli jakości". Odegrał on tak wielką rolę w historii, że gazeta "U.S. News & World Report uznała go jednym z "dziewięciu ukrytych punktów zwrotnych historii". Po ponad 50 latach badań statystycznych wskazał on, że każdy proces ma swój początek i koniec. Skupiając swoją uwagę na procesie początkowym i dbając o jego prawidłowy przebieg, można zagwarantować przynajmniej 85% pożądanych wyników. Jeśli zajmiemy się 15 początkowymi procentami czegokolwiek, pozostałe 85 procent pojawi się bez wysiłku.
Źródło - "Jednominutowy milioner" Mark Victor Hansen, Robert G. Allen
środa, 18 lipca 2007
Turniej CASHFLOW

W sobotę 14 lipca 2007 roku odbył się największy w Europie turniej Cashflow. Spotkanie miało miejsce w Warszawskim hotelu HILTON. Łączna liczba uczestników przekroczyła 500 osób.
Gośćmi specjalnymi byli Robert i Kim Kiyosaki.
Prawdę mówiąc przed turniejem w grę Cashflow grałem tylko raz i nie spodziewałem się wygranej. Niemniej jednak jestem zadowolony z uczestnictwa w turnieju. To przyjemne uczucie zobaczyć na żywo człowieka, który spowodował wielkie zmiany w moim myśleniu.
Jak przekonać kogoś, aby zadbał o swoją finansową przyszłość?
Robert Kiyosaki w swojej książce "Kto zabiera Twoje pieniądze?" w jednym z rozdziałów napisał:
--------------------------------------
Największa obawa Amerykanów
Podczas jednej z moich pogadanek młoda kobieta podniosła rękę i zapytała:
- Dlaczego ultrawysokie zyski są takie ważne? Dlaczego nie można stawać się bogatym powoli? I dlaczego w ogóle pieniądze mają tak ogromne znaczenie? Czy bycie szczęśliwym nie jest ważniejsze?
Za każdym razem, gdy mówię o pieniądzach i stawaniu się bogatym, zawsze wśród słuchaczy znajdzie się ktoś o nastawieniu, które ja nazywam cyniczną postawą opartą na stwierdzeniu: „pieniądze nie są ważne". Tym razem byłem przygotowany. Uśmiechnąłem się i rozdałem artykuł z dziennika USA Today. Gazeta przeprowadziła ankietę i odkryła, że „wizja wyczerpania się pieniędzy wywołuje wśród Amerykanów największy strach". Ich główną obawą nie jest nowotwór, przestępczość czy wojna atomowa. Nowym największym strachem jest dla nich wizja wyczerpania się pieniędzy, gdy będą już w podeszłym wieku. Bardzo obawiają się również długiego życia bez pieniędzy. Większość Amerykanów zdaje sobie sprawę, że system ubezpieczeń społecznych i państwowe ubezpieczenie zdrowotne mogą nawet nie dotrwać do czasu, gdy oni będą potrzebowali pomocy na stare lata.
Pozwoliłem, aby ta młoda kobieta przeczytała artykuł grupie, a ja w tym czasie napisałem na tablicy „Finansowa gra". Poniżej narysowałem następujący schemat:
Gdy już przebrzmiały ostatnie słowa artykułu, zapytałem:
- Czy wiedziała pani, że do końca 2010 roku 78 milionów Amerykanów skończy 65 lat lub więcej? Co trzeci nie ma planu emerytalnego.
- Słyszałam o tym. Ale dlaczego nazywa pan to grą?
Wziąłem oddech, wskazałem na kolumnę „Wiek" na tablicy i powiedziałem:
- Gra często dzieli się na kwarty. Na przykład mecz profesjonalnego futbolu amerykańskiego rozgrywany jest w 15-minutowych kwartach. Wielu ludzi opuszcza szkołę w wieku około 25 lat i planuje przejść na emeryturę, mając 65 lat. Oznacza to, że finansowa gra, w którą gramy, trwa 40 lat, czyli jedna kwarta to 10 lat. Mamy nadzieję, że w ciągu tych 40 lat zarobimy i odłożymy wystarczająco dużo pieniędzy na emeryturę. Ja byłem w stanie wydostać się z tej gry na początku 3. kwarty, w wieku 47 lat. Moja żona Kim zwyciężyła w swojej grze, mając 37 lat, tuż po zakończeniu 1. kwarty. Czy rozumie pani, co mam na myśli, mówiąc o tej grze?
Młoda kobieta pokiwała twierdząco głową, cały czas ściskając w ręku artykuł z USA Today.
- A jeśli nie mają wystarczająco dużo pieniędzy i pracują po 65. roku życia, to nazywa pan to „dogrywką" - upewniła się.
- Zgadza się. Właściwie to może im to wyjść na dobre, ponieważ praca sprawi, że będą zdrowsi. Różnica jednak polega na tym, czy muszą, czy chcą pracować.
- A „koniec czasu" oznacza, że mimo iż żyjemy, to fizycznie nie jesteśmy już w stanie pracować.
- To prawda - odpowiedziałem, skinąwszy głową. - Czy zechce mi pani powiedzieć - nie podając mi swojego wieku - w której kwarcie
finansowej gry pani się teraz znajduje i czy nadal pani gra, czy już pani w niej wygrała? - zapytałem.
- Mogę panu powiedzieć, ile mam lat. Mam 32 lata, co plasuje mnie
w 1. kwarcie pańskiej finansowej gry.
Po chwili przerwy powiedziała:
- I daleko mi do zwycięstwa. Jestem pogrążona w długach związanych z kredytem studenckim, z opłatami za dom, za samochód, z podatkami i zwyczajnym codziennym życiem. To wszystko zabiera większą część moich zarobków.
Pozwoliłem, żeby jej słowa odbiły się echem po sali. Po długiej ciszy zacząłem mówić:
- Dziękuję za szczerość. A gdyby zaczynała pani 4. kwartę - powiedzmy miałaby pani 55 lat- i dopiero co straciła pani dużo pieniędzy na giełdzie, czy byłoby panią stać na inwestowanie długoterminowe? Czy mogłaby pani sobie pozwolić na kolejny spadek koniunktury na rynku? Czy mogłaby pani pracować i czekać, podczas gdy pani pieniądze zarabiałyby niecałe 10% rocznie?
- Nie - usłyszałem w odpowiedzi.
- Czy teraz pani rozumie, dlaczego ważne jest, żeby mieć wystarczająco dużo pieniędzy, oraz dlaczego zwiększanie własnej inteligencji finansowej i generowanie większych zysków w krótszym czasie przy mniejszym ryzyku ma tak ogromne znaczenie?
Potwierdziła skinieniem głowy.
Chcąc dobitniej przedstawić moją myśl, zapytałem:
- Czy teraz jest dla pani jasne, dlaczego uzależnianie swojej finansowej przyszłości od wahań rynku papierów wartościowych nie ma większego sensu? Czy teraz pani rozumie, dlaczego przekazywanie swoich pieniędzy obcym ludziom, którzy usiłują odgadnąć, jakie akcje będą dobre, a jakie złe, nie jest zbyt mądrym działaniem? Czy ma to jakikolwiek sens, by ciężko pracować i z wiekiem płacić coraz wyższe podatki, aby potem uświadomić sobie, że nic nam nie zostało po ciężko przepracowanym życiu?
- Nie - odparła.
Wiedząc, że zrozumiała, dlaczego przejęcie kontroli nad własnymi pieniędzmi w celu osiągnięcia wyższych zysków jest ważne, dodałem cicho:
- I czy rozumie pani, dlaczego największym strachem Amerykanów jest wizja wyczerpania się pieniędzy, gdy będą już w podeszłym wieku?
- Tak - przyznała drżącym głosem. - Moi rodzice są przerażeni tym, że za kilka lat będą musieli zamieszkać razem ze mną. Także się tego boję. Bardzo ich kocham, jestem ich jedynym dzieckiem. Mam męża i trójkę dzieci. Zastanawiam się, w jaki sposób będziemy mogli pozwolić sobie na utrzymanie naszej rodziny i moich rodziców, gdy się zestarzeją, i jeszcze odłożyć coś na edukację dzieci i naszą emeryturę?
--------------------------------------
Po przeczytaniu tego rozdziału na pewno łatwiej jest przekonać kogokolwiek, że zadbanie już teraz o naszą przyszłość jest niezmiernie ważne.
środa, 11 lipca 2007
Bogata Kobieta - ciąg dalszy
Zastanawiam się, czy zainteresowałam choć jedną osobę książką, która mnie tak bardzo zafascynowała? Mam cichą nadzieję, że tak. Ja, po lekturze, zmieniłam całkiem nastawienie i spojrzenie na swoje życie. Dostrzegłam wiele błędów myślenia, które popełniałam. Jak wiele z nas trzymałam się stereotypów, które wpaja się nam już od małego. Warto to sobie uświadomić. Warto uczyć się i zmieniać swoje życie. Wziąć je w swoje ręce. I dążyć do osiągnięcia szczęścia, wolności i niezależności finansowej. Naprawdę wszystkim tego życzę. Aby dostrzegli, jaki mają wpływ na swoje życie. I dlatego chcę się z Tobą podzielić tym, co sama już wiem. Ciągle się uczę, ciągle czytam i dowiaduje się więcej, ale gwarantuję Ci, że po przeczytaniu książki „Bogata kobieta” Kim Kiyosaki zmieni się i Twoje życie, jeśli tylko wykażesz odrobinę chęci i zrozumiesz, że warto mieć kontrolę nad swoim życiem oraz że warto być niezależną finansowo i nie martwić się o jutro :)Dlatego postanowiłam opisać w skrócie to, co Kim Kiyosaki zawarła w swojej książce. Przedstawię Ci pokrótce na czym to polega. Może tak zachęcę Cię do zainteresowania się tym głębiej.
„Życie przynosi nam wszystkim nieoczekiwane i niespodziewane wyzwania. Ta książka pokaże Ci, w jaki sposób możesz polegać na sobie samej w obliczu jakiegokolwiek wyzwania. Bez względu na to, skąd pochodzisz, jakie masz wykształcenie, ile masz obecnie pieniędzy czy jaką masz wymówkę, książka ta pokaże Ci, jakiej odwagi potrzebujesz, żeby zmienić swoje życie”.
Przedmowy do jej książki napisali jej mąż Robert Kiyosaki i jej wieloletnia przyjaciółka i partnerka w biznesie Sharon Lechter. To właśnie we trójkę stworzyli firmę Rich Dad, która odniosła niesamowity sukces (więcej o Rich Dad na stronie www) Kim nauczyła się inwestowania od swojego męża. Robert w przedmowie pisze: „Jeśli chodzi o inwestowanie, to jedynie nauczyłem ją (Kim) tego, czego mnie nauczył bogaty ojciec. Dzisiaj jest o wiele lepszym inwestorem niż ja. Przygotowuje transakcje o wiele większe niż te, które ja dotąd przeprowadziłem. Jest kobietą, która zawdzięcza wszystko samej sobie. Jest bogatą kobietą”.
Kim w książce uczy Cię jak zacząć inwestować. Zrobiła to sprytnie i ciekawie na przykładzie spotkań ze swoimi przyjaciółkami. Opisuje jak po trzydziestu latach spotyka się z nimi i jak próbuje zachęcić je do zmiany życia. Sprawia to, że książkę czyta się naprawdę łatwo i przyjemnie, nie jest to kolejny „podręcznik” z ciężkimi i niezrozumiałymi terminami. Można wczuć się w postać którejś z kobiet opisywanych przez Kim.
We wstępie Kim tłumaczy dlaczego kieruje książkę tylko do kobiet. Jej pasją jest zachęcanie pań do zdobycia finansowej niezależności. Wierzy, że kluczem do wolności kobiet jest w pierwszej kolejności zdobycie finansowej wolności. Mówi, że ona sama nie znosi, kiedy ktoś mówi jej, co ma robić. Dlatego warto zacząć inwestować, żeby móc kierować swoim życiem. Kim podkreśla, jak ważne jest to, by być przygotowanym na wszelką ewentualność, że istotne jest zdanie sobie sprawy z tego, od kogo zależna jest Twoja finansowa przyszłość. Wylicza wymówki, którymi zasłaniają się kobiety, tłumacząc dlaczego wolą nie inwestować. „Mój mąż się o mnie zatroszczy” „zbyt ciężko pracuje” „nie mam czasu” „nie mam pieniędzy” „nie jestem wystarczająco mądra” i wiele, wiele innych. Ale czy tak naprawdę mężczyzna, rodzina, firma lub rząd mogą zapewnić Ci byt w przyszłości.............? Ja, tak samo jak Kim, uważam, że nie. Nie warto na to liczyć. Kim namawia do podjęcia decyzji: finansowa niezależność czy finansowa zależność. To świadomy wybór każdej z nas. Przejmując kontrolę nad swoją finansową przyszłością, zdobywasz wolność, która sprawi, że będziesz tym, kim chcesz być.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do czytania kolejnych artykułów z serii "Bogata Kobieta"
Autor: Magdalena Batorowicz
Czytaj i bogać się
Czytaj i bogać się
„Nie wyobrażam sobie, bym mogła być osobą, którą dziś jestem, gdyby nie książki. Książki stały się synonimem wolności. Pokazują one, że możesz otworzyć drzwi i przejść na drugą ich stronę”
Oprah Winfrey
„Nie każdy człowiek czytelnik jest przywódcą, ale każdy przywódca musi być czytelnikiem” Harry Truman
Często mówi się, że geniusz to osoba obdarzona nadprzyrodzoną inteligencją, niesamowitą wewnętrzną siłą, boską wręcz kreatywnością. Nie, to są tylko wymówki osób, które tłumaczą sobie swoją przeciętność, brak zorganizowania, marnotrawiony czas oraz brak celowości i kierunku w swoim życiu. Bycie geniuszem jest decyzją, tak jak samo osiągnięcie sukcesu jest konsekwencją decyzji. Słyszymy, że od autorytetu do geniuszu jest bardzo bliska droga, ale tylko nieliczne autorytety są geniuszami, zastanawiałeś się dlaczego?
Na jednym z wykładów w których uczestniczyłem, zapisałem sobie takie oto słowa:
„Jeśli osoba pragnie zostać autorytetem, musi czytać 2 godziny dziennie, przez 365 dni w roku przez 7 lat." Pomyśl, gdy przeczytałeś ostatnio jakąś książkę czy zmieniła coś w Tobie, czy dowiedziałeś się czegoś wartościowego? Jaką przewagę ma osoba która czyta 1 książkę rocznie, od osoby która czyta 50 może nawet 100 książek w roku? Możemy uczyć się na różne sposoby, słuchając, oglądając jednak nic nie zastąpi książki. Ponieważ możesz zwiększyć prędkość swojego czytania nawet kilkunastokrotnie, niestety słuchając wykładu, oglądając w telewizji lub na żywo, nie możesz tego uczynić. Zastanów się przez chwilę, czy warto byłoby przeczytać książkę na temat szybkiego czytania, czy warto byłoby ukończyć kurs szybkiego czytania?
Polecam Ci książki ludzi którzy piszą na temat szybkiego czytania i prowadzą kursy. Z pewnością zainwestowali parę lat swojego życia, skorzystaj z ich rad, pomysłów i idei. Ludzie genialni to tacy, którzy wykorzystują czas innych ludzi. Spójrz, gdybyś chciał czuć się lepiej sam ze sobą i poznać swoją psychikę lepiej czy pójdziesz na 5 letnie studnia psychologiczne? Czy nie sądzisz, że lepiej byłoby przeczytać kilka książek na ten temat. Oczywiście, że w przytoczonym przeze mnie przypadku lepiej przeczytać kilka książek i ukończyć jakiś kurs lub seminarium. Najważniejszym w naszym życiu jest czas oraz umiejętność wykorzystania czasu innych ludzi.
Czy znasz prawo praktyki? Wiesz co ono mówi? Jeśli powtarzasz coś ciągle, staje się nawykiem. Chcesz być pozytywny, entuzjastyczny, pragniesz szybciej czytać, cokolwiek to będzie czego chcesz jeśli będziesz tylko to powtarzał, ciągle i od nowa, stanie się to twoim nawykiem. Żeby wytworzyć nawyk potrzebujesz 21 dni. Możesz stosować różne metody, lecz nie ma trwalszej od dwudziesto jednodniowego wysiłku. To, że będziesz się czuć niekomfortowo, czytając dwie godziny dziennie, będziesz czuł się niewygodnie, wszyscy wokoło będą powtarzać, że są ważniejsze rzeczy. Mówię Ci to od serca – Twój wysiłek jest wart tego, jeśli chcesz zostać autorytetem lub geniuszem.
Musisz odpowiedzieć sobie i zastosować się, do poniższych punktów:
1. Zadaj sobie pytanie, w jakiej dziedzinie życia chciałbyś osiągnąć mistrzostwo, co lubisz robić, czym zajmujesz umysł w wolnej chwili?
2. Gdy już wybrałeś dziedzinę lub specjalność. Kup wszystkie książki jakie są na dany temat, jeśli nie masz wystarczającej ilości pieniędzy, zrób spis wszystkich książek z danej dziedziny. To mogą być nawet tysiące, ale prawdopodobnie na początek zrobisz listę przynajmniej 50 książek. Gdy masz listę ustal priorytety, od której książki zaczniesz swoją drogę i na której tą drogę skończysz, dlaczego? Ponieważ wraz z Twoim rozwojem będą się pojawiać nowe książki, może nawet bardziej fascynujące i ekscytujące. Kazałem Ci napisać listę 50 książek zaraz na początku, abyś skupił się na podstawach i nie odrzucał tego co postanowiłeś zaraz na początku, ponieważ to będzie liczyło się dopiero w przyszłości. Wiem dzisiaj, że gdy przeczytasz połowę książek ze swojej listy, ona już będzie wzbogacona o następną ilość.
3. Wstawaj jedną godzinę wcześniej. Musisz czytać jedną godzinę rano, najlepiej zaraz po przebudzeniu, gdy umysł jest najbardziej chłonny. Nie po królewskim śniadaniu, nie po prysznicu. Wstajesz, przeciągasz się, idziesz do łazienki następnie siadasz w fotelu i w ciszy czytasz przez jedną godzinę (bez muzyki, bez radia czy telewizji).
4. Zastanów się, czy mógłbyś czytać w autobusie (może czasem warto odłożyć samochód) w czasie przerw w pracy. Poświęć program telewizyjny, próżne plotki ze znajomymi - potrzebujesz jeszcze tylko jednej godziny na czytanie.
5. Wiesz po czym poznać dobrego czytelnika? Po podkreśleniach, pytaniach, własnych wyjaśnieniach. Kup sobie jasny gruby flamaster i podkreślaj linijki, akapity. Pod koniec książki napisz, co takiego w Tobie zmieniła, czego Cię nauczyła? Zobaczysz, że zaglądając po latach, będziesz zdziwiony, że zaznaczyłeś te fragmenty bo gdy będziesz ją czytał drugi raz, zaznaczysz całkiem nowe. To nazywa się zmiana lub raczej ewolucja intelektualna.
Eksperci na świecie mawiają, że w ciągu 3 lat czytając dwie godziny dziennie książki tylko z jednego zagadnienia, stajesz się automatycznie autorytetem w danej dziedzinie. Po następnych dwóch latach stajesz się ekspertem, dodając jeszcze 2 lata jesteś ekspertem na skalę międzynarodową. Pomyśl po 7 latach, angażując się bez końca przeczytasz ponad 700 książek. Jak myślisz dlaczego Anthony Robbins zrobił taką karierę bo przeczytał 700 książek! Czy on jest genialny – nie! Czy Richard Bandler jest genialny – nie sądzę, ale wiem na pewno, że przeczytał wszystkie książki oraz artykuły na temat psychologii i psychiatrii, jest z pewnością ponadprzeciętnym czytelnikiem, gdy zadawałem pytanie największemu wówczas autorytetowi od motywacji – jak zostać najlepszym mówcą motywacyjnym na świecie, wiesz co usłyszałem? Bądź wpierw najlepszym czytelnikiem jakiego znał świat, a reszta przyjdzie sama.
Czy robiąc to co robisz dzisiaj, inwestując co miesiąc pewną sumę pieniędzy, jak będziesz się czuł po 3, 5 czy 7 latach? Co będziesz sobą reprezentował? Ile będą Ci płacić za korzystanie z Twojej wiedzy? Pamiętasz jak pisałem w poprzednim artykule: „Będąc geniuszem” o czynniku zastąpienia, czy myślisz, że on się zwiększy? Pomyśl ile świetnych idei, pomysłów, myśli, technik, metod jest zawartych w książkach. Ile z nich podwyższy Twój standard życia, zwiększy jakość życia ludzi z tobą współpracujących, rodziny, dzieci.
Korzystaj z wiedzy ekspertów. Sam jestem autorem dwóch książek i wiem, że każda dobra książka jest napisana na kanwie przynajmniej 75 innych książek i lat doświadczeń! Czy to nie cudowne, że jedna książka może zaoszczędzić jeden nawet dwa lata Twojego życia jeśli nie jest powiązana z dziedziną w której się nie specjalizujesz!
Wiesz jak wygląda sprawa w Kanadzie? Pięćdziesiąt procent absolwentów, nie przeczytało w swoim dorosłym życiu żadnej książki, która nie była science fiction czy romansem? Co to oznacza? Zatrzymali się na tym czego nauczyli się na studiach. Na pewno słyszałeś takie słowa: ten młodszy ma lepszą posadę, nikt nie chcę zatrudniać starszych, pominięto mnie przy awansie? Jak myślisz ile zarabia ekspert, ile zarabia autorytet międzynarodowy? Powiem Ci tylko, że więcej niż myślisz, dlaczego tyle zarabiają? Bo są geniuszami bo są super inteligentni? Nie, byli tylko lepszymi czytelnikami, każdego dnia inwestowali proporcjonalną sumę czasu do osiągniętego dziś sukcesu.
Seniorzy inwestują 50 godzin tygodniowo tylko na oglądanie telewizji, dzieci których połączenia w mózgu tworzą się 3 razy szybciej od ludzi starszych od 14 do 30 godzin. Spójrz przecież to są od 1 do 2 dni tylko w danym tygodniu. Nawet będąc na początku 'wolnym' czytelnikiem i tak jesteś w stanie przeczytać 4 książki w miesiącu. Nie będę się z Tobą bawił, zrobię to samo co robi Richard Bandler powiem tylko: To Ty decydujesz o swojej przyszłości, to Ty decydujesz czy czujesz się dobrze czy źle, to Ty decydujesz czy osiągniesz szczyty dawno zasypanych gór, to Ty decydujesz na co przeznaczasz Swój czas! Wiedz jedno, Ja nie przyjmuje żadnej wymówki bo Wiedza to Potęga, a żadna technika na świecie nie da Ci takiej pewności siebie jak właśnie wiedza którą posiadasz. Pozostawię Cię również z myślą Sokratesa: „Życie niepoznane, jest nie warte życia”.
Do zobaczenie na szczycie
Nikodem Marszałek
--
Odrodzenie Feniksa
Motywacja bez granic
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 6 lipca 2007
Tylko dla kobiet - niezależność finansowa
Zastanawiałam się długo jak napisać coś, co mogłoby chociaż w niewielkim stopniu oddać moje uczucia i emocje po przeczytaniu tej książki. „Bogata kobieta” Kim Kiyosaki to niezwykła lektura. W moim przypadku zmieniła bardzo wiele. I jestem przekonana, że w wielu innych też. Teraz mam już wizje jak może wyglądać moje życie. Wiem co chcę osiągnąć, żeby być wolną i szczęśliwą. Bo wiadome jest, że pieniądze nie dają szczęścia, ale umożliwiają zdobycie rzeczy, które nas uszczęśliwiają.
Ale zacznijmy od początku.
Kim Kiyosaki jest inwestorem, jak jej mąż Robert Kiyosaki, autor wielu książek (m.in. „Bogaty ojciec, biedny ojciec”). W swojej książce opisuje jak osiągnęła swój sukces i uczy jak każda z nas może to zrobić. Dlaczego książka tylko dla kobiet? Autorka pokazuje jak bardzo kobiety różnią się od mężczyzn w dziedzinie inwestowania. Pokazuje i wytyka błędy myślenia i problemy z jakimi kobiety zmagają się przez całe swoje życie. ujawnia, jak wiele kobiet oddaje całe swoje życie na ręce męża. Finanse i wszystko, co z nimi związane. Uświadamia nam, że boimy się tym zająć, że często brakuje nam chęci, czasu .... i że robimy sobie wymówki, żeby tylko nie dotarło do nas jak bardzo jesteśmy zależne. A przede wszystkim, Kim podkreśla jak ważne w życiu jest przygotowanie na wszelką ewentualność. Bo to prawda, że nie rozmyślamy codziennie o tym, co może nam się złego przydarzyć .... ale taka jest prawda - na każdego niespodziewanie może spaść jakaś tragedia. I wtedy okazuje się, że nie mamy żadnego zabezpieczenia finansowego.
Po przeczytaniu książki dotarło do mnie, że nigdy nie zastanawiałam się konkretnie nad tym wszystkim. Wydawało się oczywiste, że pójdę gdzieś do pracy, co miesiąc będę miała jakąś wypłatę .... jak każdy. Ale teraz widzę, że wcale tego nie chcę. Nigdy nie chciałam. Każdy kolejny rozdział książki uświadamiał mi, jak bardzo chcę być niezależna finansowo i wolna.
„Pomyśl o tym. Bycie wolną i niezależną pod względem finansowym oznaczałoby, że już nigdy nie będziesz musiała pracować za pieniądze, ponieważ co miesiąc ze swoich inwestycji otrzymujesz ich wystarczająco dużo, żeby pokryć swoje koszty utrzymania. Czyli twoja zamożność jest nieskończona, bo nigdy się nie wyczerpuje.”
I dlatego postanawiam się uczyć. Będę zagłębiać się w te wszystkie tajemnicze jak dotąd słowa z zakresu inwestowania i zdobywać wiedzę, która pomoże mi inwestować i zdobywać moje pierwsze pieniądze. I w ślad za słowami Elizabeth Cady Stanton „Kobieta zawsze będzie zależna, chyba że ma swoje własne pieniądze.” będę dążyła do mojej niezależności.
Magdalena Batorowicz
.
.
środa, 27 czerwca 2007
Bogata Kobieta
W ramach wyjaśnienia- zawsze wierzyłam w to, co robi Michał. Zadziwiało mnie to z jaka pasją do tego podchodzi. Z jaką fascynacja opowiada o kolejnych niesamowitych rzeczach. Ale nigdy nie myślałam, że i ja w to się zaangażuje; że ja też będę tak zafascynowana.
A pomogło mi w tym uświadomienie sobie, że wcale nie lubię pracować o określonych godzinach, że nie chce całego swojego dnia poświęcać na zarabianie pieniędzy i nie mieć czasu dla siebie. A poza tym dotarło do mnie, że lubię długo spać i jestem leniwa :) :) :) I jeszcze jedno – nie lubię, gdy ktoś mówi mi co mam robić. Wtedy zazwyczaj robie na odwrót. Odkryć to wszystko pomógł mi Michał. W sumie wiedziałam to, ale nie widzę powodu, dla którego warto się przyznać, że jest się leniem :) I właśnie teraz już wiem, że nie mogę zajmować sie czymś, co mnie nie interesuje, bo nie przyniesie to dobrych efektów. I gdy Michał po kolejnym szkoleniu wrócił tak podekscytowany i zaczął opowiadać o inwestowaniu pieniędzy i o wszystkim czego się tam dowiedział, zauważyłam, że interesuje mnie to bardziej niż cokolwiek innego. Po czym Michał, chcąc jeszcze bardziej wcisnąć mnie w temat, kupił mi książkę......
„BOGATA KOBIETA. Poradnik inwestycyjny dla kobiet” Kim Kiyosaki
I wpadłam. Książka jest niesamowita. Czytam jak zahipnotyzowana. Jednocześnie sprawdzając w internecie kolejne rzeczy na temat inwestowania. Chcę się dowiadywać i uczyć na ten temat jeszcze więcej i więcej. Książka napisana jest tak, że czyta się ją niemalże jednym tchem. Poza tym, nie jest kolejnym „podręcznikiem” ze skomplikowanymi określeniami i terminami. Autorka opowiada jak sama zaczynała „bawić się” w inwestowanie, a poza tym zdradza kilka ważnych tajemnic, o których my kobiety nie zawsze mówimy głośno.
Zapewniam, że po przeczytaniu kilku stron, nie zostawisz już tej książki. I zaczniesz myśleć o inwestowaniu. Szczerze i gorąco polecam.
Jeśli Michał pozwoli :) - napiszę po skończeniu lektury. A teraz kawka i do czytania :):):) bo chcę być kobietą wolną i niezależną :)
Pozdrawiam,
Magda :) żona
wtorek, 26 czerwca 2007
Etat
Czy w dzisiejszych czasach etat wystarcza
Praca na etat jest dzisiaj marzeniem wielu tysięcy młodszych i starszych Polaków. Jest to w końcu coś „stałego” i „bezpiecznego”, coś, co daje gwarancję stałych dochodów na ustalonym poziomie- niekiedy bez jakiejkolwiek pracy ze strony pracownika.>
Wielu naszych rodaków decyduje się nawet na opuszczenie kraju i poszukiwanie szczęścia za granicą, zakładając z góry, że w Polsce „nie da się dobrze zarobić”. Mogę zgodzić się z tym twierdzeniem, ale tylko pod warunkiem, że mówimy o pracy na etat. Zgadzam się z tym, że praca „na umowę” jest w naszym kraju mało satysfakcjonująca finansowo - zwłaszcza praca biurowa czy w urzędach państwowych.
Nie potrafię jednak zrozumieć powszechnej niechęci Polaków do innych form zatrudnienia, zwłaszcza jeżeli nie jest ono związane z pracą na etat.
Jak bowiem wygląda statystyczna kariera „etatowca”. Na początku jest radość i szczęście, że mamy pracę, kilka tygodni trwa wdrożenie się do niej, zapoznanie z możliwościami awansu zawodowego i finansowego, ze stosunkami panującymi w miejscu pracy.
Z własnego doświadczenia i obserwacji wiem, że pierwsze problemy pojawiają się po kilku miesiącach (latach, tygodniach- każdy może wpisać swój własny okres czasu) kiedy to pensja zaczyna być dla nas za mała (podwyżka to raczej obce słowo dla większości naszych pracodawców), a przecież wpływu na wysokość naszego wynagrodzenia nie mamy żadnego. Zaczynamy zauważać faworyzowanie jednych pracowników kosztem innych, konkursy wygrywane przez osoby nie spełniające warunków podanych w ogłoszeniach itd., itp.
Znam dziesiątki osób, które są bardzo niezadowolone z posiadanego przez nie poziomu wynagrodzeń czy (oraz) wykonywanej pracy, ale na tym się kończy ich „bunt”. Nie podejmują żadnych działań zmierzających do zmiany istniejącego stanu rzeczy. Liczą na zmiany na lepsze, na cud, na wystąpienie sprzyjających zbiegów okoliczności, ale te mogą- i najczęściej tak jest- nigdy nie nadejść.
Niektórzy, choć bardzo nieliczni, próbują tworzyć i rozkręcać „coś” poza godzinami pracy.
Ze mną było podobnie. Pracowałem na etacie 8 lat, w kilku firmach, na różnych stanowiskach (miałem wtedy dobrą ponoć pensją jak na nasze krajowe warunki). Impulsem była dla mnie podwyżka w pracy. Podwyżka, której nie dostałem, podczas gdy dostały ją osoby, które nie zasłużyły na to bardziej ode mnie (argumentacja była taka, że skoro zarabiam więcej niż inni, to reszta musi mnie „doganiać” z zarobkach)... To była ta iskra, która zapaliła w moim umyśle pragnienie zmienienia czegoś w swoim życiu.
Doszedłem do wniosku, że nie mam już na co czekać- mam rodzinę, ponad trzydzieści lat i żadnych perspektyw na rozwój w swojej ówczesnej pracy. Już nigdy więcej– myślałem sobie- takich chwil rozczarowań, uczucia niesprawiedliwości i zniechęcenia. Co z tego, że pracowałem ciężko i długo (bynajmniej nie 8 godzin dziennie), skoro wystarczało to jedynie na podstawowe potrzeby. Na życie z dnia na dzień. Nie o tym myślałem kończąc studia i rozpoczynając swoją „karierę” zawodową.
Nie był to na pewno pierwszy impuls do działania, ale tym razem moje bojowe nastawienie nie skończyło się na myśleniu. Zacząłem działać. Zacząłem wertować portale internetowe z ogłoszeniami o pracę i proponujące różnego rodzaju „biznesy”. Spotykałem się ze znajomymi, którzy prowadzili własną działalność i którzy z lepszym lub gorszym skutkiem ale funkcjonowali na rynku. Odpowiedziałem na dziesiątki ogłoszeń prasowych i internetowych. Byłem bardzo zdesperowany i zdeterminowany żeby zmienić pracę.
Myślałem przy tym dwutorowo- chciałem zmienić pracę etatową, jednocześnie szukając czegoś, czym mógłbym zajmować się poza pracą. Okazało się, że nie znalazłem „stałej” pracy, której warunki byłyby lepsze niż te które posiadałem.
W związku z tym, mimo że mojego dotychczasowego pracodawcy miałem szczerze dosyć, postanowiłem dać sobie jeszcze rok-dwa na to, żeby przez ten czas stworzyć i rozwinąć alternatywne źródło dochodu. Wydawało mi się to idealną sytuacją dla osoby w moim położeniu.
Skupiłem się więc na poszukiwaniu zajęcia dodatkowego, które w przyszłości miało mi dać podwaliny do tak wyczekiwanej przeze mnie wolności i satysfakcji z pracy i zarobków. Szukałem więc dalej.
Minęły owe dwa lata, które wyznaczyłem sobie jako graniczny termin mojej pracy na etacie. W tym czasie próbowałem naprawdę wielu zajęć, szukając tego, które dawałoby mi satysfakcję i pieniądze. Zajmowałem się m.in. II i III filarem, pośrednictwem kredytowym, marketingiem sieciowym, sprzedażą bezpośrednią, szkoleniami. Ukończyłem kilkanaście szkoleń, które pozwoliły mi na zdobycie wiedzy, której wcześniej nie miałem, a dzięki której powoli ale systematycznie moje umiejętności sprzedażowo-marketingowo-szkoleniowe rosły.
Pracując jeszcze ciągle cały czas na etat, stawałem się coraz spokojniejszym, coraz bardziej zadowolonym z życia człowiekiem. W końcu doszedłem do takiego etapu, że nawet ewentualne zwolnienie mnie przez pracodawcę nie zmieniało nic jeżeli chodzi o moje finanse, ponieważ zarabiałem więcej pracując „dodatkowo”.
Teraz, z perspektywy czasu wiem, że było warto. Naprawdę, o wiele inaczej pracuje się na etat mając świadomość, że nie jest to jedyne źródło utrzymania. Jeżeli naprawdę chcesz zmienić coś w swoim życiu, to warto „przemóc się” i spróbować poświęcić godzinę-dwie dziennie na uzyskanie dodatkowego dochodu.
Znam ludzi, którzy od razu rzucają się „na głęboką wodę” rzucając pracę i otwierając własną działalność. Ja bałem się tak zaryzykować i poszedłem nieco okrężną drogą. Jedyne czego teraz żałuję to to, że nie zrobiłem tego wcześniej. Ale widocznie to nie był wtedy „mój czas”.
----------
Fascynują mnie zagadnienia związane z dochodem pasywnym, rozwojem osobistym i niezależnośćią finansową.
----------
Ten artykuł pochodzi z serwisu Artykularnia.pl - źródła darmowych artykułów do przedruku!
poniedziałek, 18 czerwca 2007
To była jedna z moich lepszych inwestycji.
długo zastanawiałem się przed podjęciem tej decyzji. W końcu, to nie mała kwota. Ale chęć poznania możliwości, zarobienia tylu pieniędzy nie dawała mi spokoju. Drążyłem temat. Miałem troszkę szczęścia, ponieważ wiedziałem, że mój znajomy z warsztatów "Master Copywriting" już w to zainwestował. Pozostało mi tylko poprosić go o opinię. Zobacz co mi napisał:
----------------------------------------------------
nie wiem, czy moja opinia nt. tego szkolenia będzie obiektywna, ponieważ było ono pierwszym, gdy zacząłem mieć coraz bardziej dość swojej pracy wśród politycznych przeciwników prywatyzacji Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach i Zakładów Azotowych Kędzierzyn.
Na tym szkoleniu byłem wyrodkiem na państwowej posadzie, bo praktycznie wszyscy mieli swoje firmy i właściwie chcieli się nauczyć, jak inwestować pieniądze w nieruchomości.
Na szkoleniu nie straciłem. Za te 1800 zł zrozumiałem, jak funkcjonują kredyty, kupiłem mieszkanie, na którym powinienem wyjść "na czysto" prawie 30000 zł, a więc mam przebitkę jakieś 15:1. Jestem pewien, że to nie ostatnia moja transakcja w nieruchomościach.
Na szkoleniu poznałem generalną zasadę biznesu, o której nie wiedziałem: inwestujemy pieniądze cudze, a nie swoje. Wbrew pozorom jest to bardzo ważna dla mnie nauka i choćby z tego powodu uważam, że szkolenie warte było tych pieniędzy.
Wiedza i doświadczenie wyniesione z tego seminarium pozwoliły mi zaoszczędzić kilkadziesiąt tysięcy złotych na kredycie, który brałem na swoją pierwszą inwestycję.
Gdy wyciągasz kalkulator finansowy i zaczynasz się nie zgadzać z przedstawicielem banku co do wysokości odsetek i opłat, to tamten mięknie, bo nie jest na taką sytuację przygotowany.
Dzięki szkoleniu poznałem też kilkoro ciekawych ludzi. Mogę więc stwierdzić z pełnym przekonaniem, że dla mnie było to bardzo opłacalne przedsięwzięcie.
Z radosnym pozdrowieniem
Jerzy Kostowski
----------------------------------------------------
Po takiej rekomendacji nie miałem już żadnych oporów.
Odrazu wpłaciłem kasę.
Udało mi się jednak zaoszczędzić połowę kwoty.
Ty też możesz mieć możliwość uczestnictwa w tym seminarium za pół ceny.
W moim przypadku Urząd Gminy zasponsorował mi połowę, ponieważ wszystkim swoim pracownikom zwracają 50% poniesionych kosztów na edukację.
Poproś swojego pracodawcę o dofinansowanie.
Co możesz zrobić z zaoszczędzonymi pieniędzmi (935zł) ?
Wpłać je na fundusz inwestycyjny oprocentowany na 20% w skali roku i dokładaj co miesiąc po 200zł. Najlepiej zrobić jakieś stałe zlecenie przelewu. Następnie zapomnij o tym koncie na następne 30 lat. Po upływie tego czasu zajrzyj na konto i uśmiechnij się, bo masz tam tylko 4.954.573,86zł.
Dlaczego tylko?
Bo wpłacając 600 zł miesięcznie możesz zarobić aż 17.000.000zł ... ;)
Prawda, że fajnie? :)
Takie sumy naprawdę otwierają oczy. Jestem wdzięczny Andrzejowi i Frankowi, że robią coś tak wspaniałego za tak naprawdę, marne grosze, bo czym jest 1870 zł w porównaniu z 5 mln ??? A dodatkowo, liczenie tego na kalkulatorze finansowym, który jest wliczony w cenę seminarium, zajmuje ok 10 sek.
Pozdrawiam najserdeczniej jak tylko potrafię
Michał Batorowicz
PS. Andrzej i Franek to wspaniali ludzie. Posiadają rewelacyjne poczucie humoru. Na seminarium uzupełniają się na wzajem. Franek emanuje wielkim spokojem, bardzo przyjemnie się jego słucha. Andrzej zaś to wielki temperament. Podczas obcowania z nimi człowiek podnosi swoją wartość, która utrzymuje się bardzo długo, jeśli nie do końca.
PS2. Szczegóły seminarium możesz poznać klikając tu --> Seminarium
albo wejdź na stronę: http://www.kursy-finansowe.pl/?tra=4677953a8354d
wtorek, 12 czerwca 2007
Skoro już o pieniądzach...
Wiem, że trzeba się kształcić całe życie.
Dlatego będę uczestnikiem seminarium "W jaki sposób sfinansować zakup nieruchomości z minimalnym lub zerowym wkładem? - edycja XXXI '07" . Mam zamiar zdobyć tam niezbędne umiejętności, aby zacząć przygodę z inwestowaniem.
W drodze do sukcesu trzeba ciągle się rozwijać i kształcić. Zapamiętaj to:
rozwijaj swoją inteligencję finansową.
Dla tych, którzy na serio myślą o swojej przyszłości i wolą żeby pieniądze pracowały na nich a nie na odwrót, polecam ciekawe książki i grę CASHFLOW Roberta Kiyosaki
Pieniądze i Szczęście
W dzisiejszym artykule chciałbym poruszyć temat pieniędzy. A raczej szczęścia i pieniędzy.
Czy pieniądze dają szczęście? Czy bez pieniędzy można być szczęśliwym?
Niektórzy twierdzą, że pieniądze i szczęście to wręcz dwie wykluczające się rzeczy.
Prawda jest taka:
Pieniądze są bardzo ważne w naszym życiu. Bardzo ułatwiają naszą egzystencję. Wyobraź sobie sytuację, gdyby nie było pieniędzy..... Musielibyśmy wymieniać się towarami. A to dość uciążliwe jak sądzę. Dlatego pieniądze to wspaniały wynalazek. Oczywiście, wszystko jest dobre, co jest w dobrych rękach. Są ludzie, którzy nie potrafią zarządzać pieniędzmi, jak to się mówi – pieniądze się ich nie trzymają. Nie potrafią oszczędzać, a gdy dostaną zastrzyk dużej kasy, wydają bez zastanowienia, nie zauważając nawet kiedy i jak stracili wszystko. Są też ludzie, którzy pod wpływem pieniędzy bardzo się zmieniają. Stają się zarozumiali i skąpi. Stają się po prostu źli. Pieniądze wymagają mądrego właściciela. Wtedy zostają przy nim i nie wpływają źle na jego życie.
Z mojego punktu widzenia pieniądze same w sobie nie dają szczęścia. Ale to, co możesz za nie kupić to już całkiem inna sprawa. Wyobraź sobie taką sytuację, gdy leżysz gdzieś na plaży, obok Ciebie bliska osoba. Jesteś w stanie spełnić jej każde życzenie. Oboje jesteście szczęśliwi.
Kolejna sytuacja. Jedziesz starym samochodem do pracy czy gdziekolwiek indziej. Oczywiście jest gorąco, nie masz klimatyzacji, temperatura w chłodnicy niebezpiecznie rośnie, a w dodatku w silniku zaczyna coś podejrzanie stukać. Czy nie czułbyś się szczęśliwszym, gdybyś miał tyle pieniędzy, żeby kupić sobie nowe auto prosto z salonu? Twoja rodzina też byłaby szczęśliwsza, ponieważ byłbyś wcześniej w domu, bo prawdopodobnie to stukanie okazało się poważniejsze niż myślałeś.
Co z tego wynika? Zarabiaj jak najwięcej i nie patrz na to co mówią inni, że bogaci to źli ludzie. Ja bym powiedział, że bogaci są nawet lepszymi ludźmi. Mądrzy ludzie nie zadręczają nikogo swoimi problemami i nikomu nie zazdroszczą, a jak wiadomo ta energia jest zaraźliwa. Bogaci przeznaczają więcej pieniędzy na cele charytatywne. Bez pieniędzy nie dałoby się wykarmić biednych dzieci i nie można by było kupić im ubrań.
Ciężko jest się przestawić na takie myślenie. Sam kiedyś toczyłem wewnętrzną wojnę pt. „Czy będąc bogatym, mogę być dobrym i szczęśliwym” . W końcu odnalazłem odpowiedź na to nurtujące mnie pytanie, a brzmi ona „TAK”. Jednak zanim poznałem odpowiedź musiałem przeczytać kilka mądrych książek.
Jeszcze raz powtarzam:
Trzeba być mądrym, żeby być szczęśliwie bogatym. Wtedy osiągniesz sukces na całej linii.
Żona o mnie ;)
Michał poprosił mnie o napisanie jego krótkiej charakterystyki..... tylko jak go scharakteryzować w kilku zdaniach? To wydawało mi się niemożliwe! Ale spróbowałam.
Krótko napisałabym, że jest wspaniałym człowiekiem. I to by wystarczyło :) Ma w głowie tyle niezwykłych pomysłów i tyle zaskakujących myśli, że nawet ja nie wiem skąd on je bierze.... :) Odkąd zajmuje się psychologią sukcesu zmienił się. Jest jeszcze bardziej ambitny i zdobywa wszystko, co tylko zaplanuje. To naprawdę niesamowite, ale taki jest. Jest ciekawy całego świata i chce wiedzieć wszystko o wszystkim. A przede wszystkim chce zdobyć wszystko. W dobrym znaczeniu tego określenia. Chce, żebyśmy byli szczęśliwi i dlatego pracuje nad sobą non stop. Jest dobry w tym co robi. Zajmując się motywacją, psychologią sukcesu, robi to, co lubi i wychodzi mu to niesamowicie. Zadziwia mnie po tysiąc razy dziennie swoimi przemyśleniami i kolejnymi niezwykłymi pomysłami. To wyjątkowy człowiek, który chce osiągnąć w życiu bardzo wiele.
A przede wszystkim to wspaniały mąż i przyjaciel.
Magda :) żona

