Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sukces. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sukces. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 listopada 2008

Kilka słów o motywacji

autorem artykułu jest Łukasz Młynarczyk



Decyzja o prowadzeniu własnej działalności gospodarczej to bardzo odważny krok. Często łączy się on z bardzo dużą zmianą tryby naszego dotychczasowego życia. Rezygnując z pracy etatowej musimy liczyć się z większym ryzykiem finansowym, stresem, ogromną odpowiedzialnością. Aby nie polec na pierwszej przeszkodzie trzeba mieć odpowiednio silną motywację. O motywacji i sposobie motywowania mówi się sporo, sięgnąć do etymologii tego słowa i poznać kilka prostych sposobów jej utrzymywania.



Z łacińskiego movere…



Słowo motywacja pochodzi z łacińskiego movere, które oznacza „ruszać z miejsca”. W psychologii terminem tym określa się procesy, które dotyczą rozpoczęcia, kierowania, utrzymania aktywności fizjologicznych i psychicznych. Mówiąc najprościej: motywacja to stan naszej gotowości do podjęcia określonego działania. Skoro wiadomo już co oznacza ten termin, warto zadać pytanie: skąd się bierze? Odpowiedź jest prosta: źródłem są nasze POTRZEBY. Wg teorii Maslowa jedną z najważniejszych potrzeb człowieka, poza tymi fizjologicznymi, jest kwestia samorealizacji, chęć wykorzystania własnego potencjału. Człowiek musi żyć zgodnie ze swa naturą, by być szczęśliwym: poeta spełni się pisząc wiersze, muzyk grając na instrumentach. To ważne by wiedzieć co nas motywuje, by łatwiej zachować chęć do działania i odpowiednio reagować na zniechęcenie.



Nasze potrzeby wywołują u nas motywację wewnętrzną, są jednak chwile, gdy potrzebujemy jakiegoś bodźca z otoczenia, gdy prosimy, by ktoś zmotywował lub tez, gdy sami występujemy w roli osoby zachęcającej do dalszego wysiłku. Jest to wówczas motywacja zewnętrzna. Powstaje ona w wyniku stosowania kar i nagród. Motywacja z zewnątrz jest oczywiście potrzebna, jednak uzależnia nas od otoczenia, najlepiej wykształcić w sobie ta wewnętrzną; da nam ona większe szanse wprowadzenia w życie naszego planu.



Kompendium pomysłów



Oto kilka sposobów na zwiększenie i utrzymanie własnej motywacji:

Mów innym o tym, co postanowiłeś zrobić. Niewykonane zadania mogą wywołać u nas poczucie dyskomfortu – coś innego zapowiadaliśmy, a coś innego zrobiliśmy, czy też nie zrobiliśmy NIC

Zrób dokładną analizę swoich celów. Jeśli wiemy, co jest dla nas ważne, łatwiej utrzymamy motywację bez zachęt z zewnątrz.

Zaplanuj sobie nagrodę za osiągnięcie celu. Pozytywne odczucia i myśli względem nagrody mogą przenieść się na równie pozytywne doznania względem działania.

Wykorzystaj wyobraźnię! Wyobraź sobie, jak osiągasz cel.

Uświadom sobie negatywne konsekwencje niezrealizowania celu. Są one swego rodzaju karą.

Uświadom sobie pozytywne konsekwencje zrealizowania celu.

Zacznij. Najtrudniej jest zrobić pierwszy krok.

Zacznij od tego, co już znasz, co potrafisz. Sukces na początku naszej drogi ułatwi nam dalsze działania.

Dobrze się przygotuj. Znajomość przedmiotu ułatwia lepsza organizację i planowanie zadań.

„Do or do not, there is no try”



Ważne słowa wypowiedziane przez mistrza Yoda: Rób albo nie, nie ma próbowania. Być może odczuwasz wewnętrzne ograniczenie, masz świadomość niewykorzystanego potencjału, pomysłów. Cos mówi Ci, żeby ruszać na przód, może to czas na własny biznes..? Nie bój się, po prostu zrób to!







Artykuł powstał na podstawie Konieczny M. "Psychologiczne aspekty zakładania działalności gospodarczej" w: Kompendium przedsiębiorczości, Warszawa 2008




--

Więcej tekstów z Akademii Sukcesu oraz wszystko dla początkujących przedsiębiorców znajdziesz na www.mlodyprzedsiebiorca.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
dodajdo.com

czwartek, 9 października 2008

Sukces a nasza inteligencja

autorem artykułu jest Aneta Styńska




"Sukces w życiu zależy nie tylko od intelektu, lecz także od umiejętności kierowania emocjami"

Daniel Goleman





Co to jest inteligencja emocjonalna?




Jeszcze w latach 80. XX wieku inteligencję sprowadzano do zdolności czysto intelektualnych. Obecnie uważa się, że inteligencja współdziała ze zdolnościami w sferze emocjonalnej, motywacyjnej, interpersonalnej.

Inteligencja emocjonalna według definicji zaczerpniętej z wikipedii (pl.wikipedia.org) to "zdolność rozpoznawania uczuć własnych i uczuć innych osób, zdolności motywowania się i kierowania emocjami, zarówno własnymi, jak i osób innych". Są to zdolności odmienne od inteligencji czysto intelektualnej, ale je uzupełniające.





W jaki sposób inteligencja emocjonalna pomaga odnieść sukces w życiu?




Żyjemy w czasach, które przyniosły nowe zasady oceny naszej pracy. Mierzy się nas nową miarą nie tylko według tego, jacy jesteśmy bystrzy, jakie mamy przygotowanie czy wiedzę fachową, ale także jak dajemy sobie radę z samymi sobą i z innymi. Miarę tę coraz częściej stosuje się przy podejmowaniu decyzji o zwolnieniach lub awansach.





Można być niezwykle inteligentnym człowiekiem i być bardzo daleko od sukcesu w życiu tak prywatnego jak i zawodowego, właśnie z powodu bardzo niskiej inteligencji emocjonalnej...



Jak już wiemy, inteligencja emocjonalna to umiejętność radzenia sobie z własnymi emocjami i zdolność rozumienia innych ludzi. Ma ona również decydujące znaczenie w kwestii tworzenia dobrych relacji ze swoim otoczeniem i poczucia spełniania się w życiu.



Ponieważ decyduje o umiejętności realizacji wyznaczonych sobie celów jeszcze bardziej niż iloraz inteligencji IQ - inteligencja emocjonalna jest szczególnie ważnym czynnikiem decydującym o sukcesie.





Dlaczego tak jest? O sukcesie bardziej decydują cechy osobowości, takie jak np. inicjatywa i umiejętność współdziałania, zdolność przystosowania się, czy dar

przekonywania. W praktyce wygląda to tak, że nasze emocje decydują o tym, jaki pożytek zrobimy ze swojego intelektu.



Dlatego ważniejszym czynnikiem w osiąganiu sukcesu jest inteligencja emocjonalna, a nie iloraz inteligencji IQ.



Ważne jest zatem to, jaką inteligencją wykazujemy się w swoim życiu emocjonalnym. Badania wykazały, że osoby z wysokim ilorazem IQ przeważnie kiepsko dawały sobie radę w pracy,a te z miernym - pracowały bardzo dobrze. Często ludzie o wybitnej inteligencji postępują irracjonalnie, wręcz bardzo głupio. Wynika to m.in. z faktu, że nie radzą sobie ze swoimi emocjami.



Na inteligencję emocjonalną według Golemana składa się pięć kompetencji emocjonalnych i społecznych. Są to:



- samoświadomość - obiektywne ocenianie własnej sytuacji, wiedza o swoich stanach wewnętrznych, preferencjach, możliwościach i ocenach intuicyjnych, poprawna samoocena, wiara w siebie, tj. silne poczucie własnej wartości i świadomość swoich możliwości i umiejętności;

- samoregulacja - panowanie nad własnymi emocjami, impulsami i możliwościami czyli samokontrola, utrzymywanie norm uczciwości i prawości, sumienność, elastyczność w dostosowywaniu się do zmian, innowacyjność;

- motywacja - skłonności emocjonalne, które prowadzą do nowych celów lub ułatwiają ich osiągnięcie, zaangażowanie, inicjatywa, optymizm;

- empatia - uświadamianie sobie uczuć, potrzeb i niepokojów innych osób, czyli świadomość społeczna - analizowania sytuacji z punktu widzenia innych, rozumienie innych,

- umiejętności społeczne - umiejętność wzbudzania u innych pożądanych reakcji, czyli wpływanie na innych, zawieranie porozumień, łagodzenie konfliktów, przewodzenie, tworzenie więzi, współpraca i współdziałanie, umiejętności zespołowe.





Ludzie potrafiący korzystać z tych umiejętności osiągają sukcesy tam, gdzie inni ponoszą porażki. Inteligencja emocjonalna pozwala kontrolować własne zachowanie, radzić sobie w relacjach z innymi i podejmować w życiu takie decyzje, które dają pożądane rezultaty.



Posiadając wysoki poziom inteligencji emocjonalnej będziesz umiał pokonywać barierę pomiędzy emocjami i rozsądkiem. Ponadto zrozumiesz emocje nie tylko swoje, ale i innych, aby być lepszym partnerem w pracy i życiu prywatnym jak i rodzicem.





Inteligencja emocjonalna jest bardzo bliska pojęciu dojrzałości życiowej. W przeciwieństwie do inteligencji w tradycyjnym znaczeniu możemy się jej uczyć i rozwijać ją przez całe życie.



Aby zacząć od zaraz możesz zapisać się na internetowy kurs, który szybko i w łatwy sposób nauczy Cię zarządzać swoimi emocjami. Szczegóły






--

Aneta Styńska,

psycholog

psychorada.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
dodajdo.com

Zasada 80/20 (zasada Pareto)

autorem artykułu jest Tomek Urban




Zasada 80/20 głosi, że 80% wyników wypływa tylko z 20% przyczyn, inaczej mówiąc skromniejszymi środkami i mniejszym wysiłkiem można osiągnąć większe efekty. Schemat leżący u podstaw tej zasady został odkryty w roku 1897, włoskiego ekonomistę Vilfreda Pareto.



Zasada 80/20 jest tak cenna dlatego, że idzie na przekór intuicji. Oczekujemy zwykle, że wszystkie przyczyny będą miały z grubsza taką samą wagę, że wszyscy klienci są równie cenni, że każda cząstka firmy, każdy produkt i każda złotówka przychodów ze sprzedaży jest równie dobra jak każda inna. Tymczasem jest zupełnie inaczej, opierając się na tej zasadzie należy wyodrębnić tylko najbardziej kluczowe czynniki przyczyniające się do największej ilości wyników.



kilka przykładów

- 20% produktów firmy daje jej 80% zysków

- 20% klientów przynosi nam 80% wartości sprzedaży

- 20% kryminalistów popełnia 80% przestępstw

- 20% kierowców powoduje 80% wypadków

- 20% słownictwa wystarczy by móc czytać 80% tekstów w jezyku

- 20% powierzchni dywanu przypada na 80% zużycia

- 20% ubrań nosimy przez 80% czasu

- 20% naszej pracy daje 80% efektów

- 20% naszego życia daje nam 80% szczęścia



Liczb 80 i 20 nie należy traktować jako jedyne słuszne, są one tylko najczęściej pojawiającą się w obserwacjach, równie dobrze może to być inna proporcja. Słuszne w tej zasadzie jest to, że nie zdarza się aby 100% nakładów przynosiło 100% efektów. Kierując się tą zasadą należy wyszukiwać te czynności które przynoszą największe efekty pomijając inne mniej wartościowe, optymalizując w ten sposób nasze działania.





Dlaczego powinniśmy troszczyć się o zasadę 80/20? Bez względu na to, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy też nie, zasada ta stosuje się do naszego życia, naszej społeczności i miejsca pracy. Zrozumienie zasady 80/20 daje nam głęboki wgląd w to, co rzeczywiście dzieje się w otaczającym nas świecie.



Jak wykorzystać zasadę pareto?



Świadomość tej zasady może być naprawdę cenną wiedzą. Pamiętaj żaden człowiek nie jest w stanie zrobić wszystkiego. Dlatego właśnie dobrze jest wybierać te rzeczy, te czynności które przynoszą najwiecej efektów. Taki optymalny wybór pozwala na osiągnięcie znacznie większych efektów, bo robimy tylko to co rzeczywiście jest potrzebne.



Załóżmy hipotetyczną sytuację, dwie osoby uczą się na egzamin:



1. Tomek, ma przed sobą dwie książki i notatki (30 str) i ślęczy już od trzech dni, próbując wszystko zrozumieć i wszystkiego sie nauczyć.

2. Dorota natomiast ma streszczone notatki (6 str), i dwa rozdziały skserowane z książki, i nauczyła się wszystkiego na dzień przed egzaminem.



Tomek ledwo zdaje ezgamin na 3, a Dorota zdaje na 4. Dlaczego? - bo Tomek nie wiedział czego dokładnie trzeba się nauczyć, a Dorota wiedziała i wybrała tylko to co rzeczywiscie miało być na egzaminie. Dorota wiedziała czym jest to 20%, która część to ta właściwa to ta którą tzreba sie zająć., aby uzyskać 80% efektów (w tym wypadku oceny). Tomek natomiast nie wiedział i próbował sie nauczyć wszystkiego co nie było możliwe w takim czasie. Efekty sa jakie są. Dorota zaoszczedziła czas i dodtała lepsza ocenę, Tomek stracił masę czasu i ledwo zdał egamin.



W życiu ciężko jest rozpoznać która część to ta odpowiedzialna za wyniki, nie jest to takie proste. Poprzez wyrobienie w sobie postawy analityka, należy zastanawiać sie nad każdym działaniem i jego skutkami. A następnie wybierać tylko te które rzeczywiście są optymalne, które dają najwiecej efektów.



Wiedza o zasadzie pareto moze być równierz przydatna w pracy w grupie, wiedza o efektywnosci pracy różnych członków nad różnymi czynnościami, może naprawde dużo dać, przy rozdzielaniu prac w pracy nad projektem.










--

Autor Tomek Urban, właściciel serwisu ebiznes.org.pl - przedsiębiorca w internecie

Blog własny: Tomek na życiowej ścieżce


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
dodajdo.com

piątek, 3 października 2008

Jak osiągnąć życiowy sukces?


Sukces. Ostatnio bardzo popularny ten sukces, ale czym on właściwie jest? Sukces to nie tylko pieniądze, choć dla większości ludzi jedno jest synonimem drugiego. Oczywiście niezależność finansowa jest bardzo ważna, jednak jest tak jakby pozytywnym skutkiem ubocznym. Bo sukces to jest po prostu robienie tego, co się kocha. Sukces to mieć kogoś, kogo kochamy, z kim możemy się dzielić życiem, mieć marzenia i często spełniać te marzenia, wstawać rano z entuzjazmem do codziennego życia.



Tak naprawdę sukces dla każdego jest czymś innym. Sukcesem jest realizacja postawionych sobie wcześniej celów. Dla jednego sukcesem będzie wykonywanie pracy nauczyciela, lekarza, czy aktora. Dla kogoś innego może to być po prostu bycie szczęśliwą matką i żoną, a jeszcze dla kogoś innego sukcesem będzie prowadzenie międzynarodowej firmy. Tak, więc nie ma jednoznacznej definicji sukcesu.



Co różni ludzi sukcesu od nieudaczników?



Dlaczego jednym udaje się zrealizować swoje marzenia, a inni ciągle tylko marzą i marzą? Na osiągnięcie sukcesu składa się wiele czynników. W zasadzie każdy, kto chce osiągnąć sukces musi wypracować swój indywidualny zestaw cech, które będą mu do tego potrzebne. Wszystko zależy od tego, co chce osiągnąć, jak wielki ma być jego sukces, co już ma, a czego jeszcze mu brakuje. Oto niektóre ważniejsze cechy, które należy mieć i które należy szlifować w sobie, aby osiągnąć sukces:



• Wytrwałość

• Konkretyzacja celów

• Umiejętne zarządzanie sobą samym w czasie

• Zespołowość



WYTRWAŁOŚĆ



Najważniejszą chyba cechą niezależnie od tego, czym się zajmujemy jest zawsze wytrwałość. Bo co by było bez niej? Co by było gdyby wielcy wynalazcy załamywali się po kilku nieudanych próbach, przy tworzeniu swoich wynalazków? Wspaniałym przykładem nieustającej wytrwałości jest Thomas Edison. Najprawdopodobniej żarówka została by wynaleziona o wiele później gdyby T. Edison poddał się po kilku swoich nieudanych próbach, przy znajdowaniu odpowiedniego materiału na żarnik do swojej żarówki. A było tych prób około 1600, raz nawet próbował zrobić żarnik z włosów z brody rudego Szkota!





"Naszą największą słabością jest poddawanie się.

Najpewniejszą drogą do sukcesu jest zawsze próbowanie

po prostu jeden, następny raz."


-Thomas Edison





Innym przykładem wytrwałości może być postać Sylwestra Stallone. W 1974 Stallone był załamanym, zniechęconym aktorem i scenarzystą. Kiedyś, obserwując mecz bokserski, zainspirował się kompletnie nieznanym bokserem, który "wytrzymał" z wielkim Mohammedem Alim.

Popędził do domu i w trzydniowej erupcji sił twórczych napisał pierwszy szkic scenariusza zatytułowanego Rocky.



Wytwórnia filmowa zaproponowała 20 tysięcy dolarów za ten scenariusz, lecz główną rolę miałby zagrać ktoś inny niż Stallone - nie zgodził się, chciał sam zagrać główną rolę. Po długich negocjacjach cena za scenariusz urosła do 330 tysięcy dolarów, lecz Sylwester ciągle odmawiał. W końcu wytwórnia zgodziła się, żeby to on zagrał główną rolę. Zapłaciła mu 20 tys. dolarów za scenariusz plus minimalne wynagrodzenie aktorskie.

Wszyscy wiemy jak to się skończyło. Seria filmów Rocky przyniosła jak dotąd niemal 1 miliard dolarów, a Sylwester Stallone stał się międzynarodową gwiazdą filmową. Co by było, gdy odpuścił i zgodził się na to, żeby główną rolę zagrał ktoś inny?



Jak widać wytrwałość jest bardzo ważna, tak więc jak się chce osiągnąć sukces, trzeba być wytrwałym i konsekwentnym w realizacji swoich celów. Wiadomo, że na początku będzie trudno, będziemy się załamywać i ciągle upadać, ale właśnie na tym polega sztuka, żeby przetrwać ten najgorszy okres początkowy i nieustannie dążyć do naszego celu.



KONKRETYZACJA CELÓW.





"Połowa osiągnięcia celu to jego prawidłowe wyznaczenie."

- Zig Ziglar





Dokładnie tak jak powyżej. Właściwe określenie celów to już połowa sukcesu. Jak można osiągnąć coś skoro tak naprawdę nie wiemy czym jest to "coś". Gdyby zapytać ludzi czy chcą być bogaci? Większość by odpowiedziała: Jasne, że chce być bogaty. Jednak tak naprawdę wcale nie chcą być bogaci, a dlaczego? Ano dlatego, że tak naprawdę myślą, że bogactwo jest czymś złym, że bogaci to oszuści, którzy się dorobili na jakichś lewych interesach. Jak zatem mają stać się kimś, kim gardzą, to niemożliwe. Aby osiągnąć sukces, musimy osiągnąć spójność w umyśle, musimy konkretnie wiedzieć, czego chcemy i tego się trzymać.



Nasz umysł jest bardzo precyzyjnym instrumentem. Wykonuje wszystkie polecenia, jakie mu przekażemy z najwyższą dokładnością(jeśli oczywiście będziemy konsekwentni w podawaniu mu tych samych poleceń), dlatego nasze cele należy określać jasno i precyzyjnie. Przykładowo zamiast mówić chciałbym żeby moja firma zwiększyła dochody, lepiej jest powiedzieć, jestem zdeterminowany żeby moja firma w ciągu najbliższego roku zwiększyła dochody o 50%. Należy zauważyć, że w pierwszym przykładzie jest tylko: "chciałbym", a to zupełnie, co innego niż: "jestem zdeterminowany" o ile oczywiście faktycznie jesteśmy zdeterminowani a nie tylko tak mówimy. "Chciałbym" to taki rodzaj słabiutkiej modlitwy, to postawa typu: "chcę żeby tak było pod warunkiem, że nie będę musiał nic robić". Natomiast człowiek zdeterminowany, to człowiek, który jest w stanie poświęcić prawie wszystko, aby tylko osiągnąć swój cel.




"Ludzie, którzy mają cele, osiągają sukces, bo wiedzą dokąd zmierzają."

- Earl Nightingale




Spisanie celów.


Badania dowodzą, że już samo spisanie celów na kartce ma pozytywny wpływ na ich osiągnięcie. Jak mówią nam inne badania swoje cele spisuje tylko 5% społeczeństwa. Dobrą metodą jest spisanie swoich celów na kartce i codzienne ich czytanie. Najlepiej żeby cele były spisane w czasie teraźniejszym, tak jakby były już urzeczywistnione, czyli np.: Na swoim koncie bankowym mam 500 000 zł. Taka informacja przekazywana do podświadomości w jakiś sposób utrwala się w nas i po prostu zaczynamy się czuć jakbyśmy już to mieli, a to wiele pomaga. Oczywiście nie należy się łudzić, że to wystarczy. Nic nie zastąpi prawdziwego działania. Takie metody jak powyższa mogą wspomóc nas na drodze do sukcesu, jednak najważniejsze jest działanie. Żeby "coś" osiągnąć należy "coś" robić w tym kierunku. Wątpię, żeby podczas codziennego czytania naszych celów, spadł nam z nieba worek ze złotem.



UMIEJĘTNE ZARZĄDZANIE SOBĄ SAMYM W CZASIE




"Ten czas, jak każdy inny, jest bardzo dobrym czasem, jeśli tylko wiemy, co z nim zrobić."

- Ralph Waldo Emerson




Każdy z nas ma dokładnie tyle samo czasu, czyli 24 godziny na dobę. Jednak nie każdy wykorzystuje ten czas efektywnie. Niektórzy trwonią godziny dziennie na oglądaniu telewizji, graniu w gry komputerowe lub zwyczajnie na leżeniu bykiem. Są jednak ludzie, którzy starają się swój czas wykorzystać jak najbardziej efektywnie, poświęcają go na rozwijaniu swoich umiejętności, np. szkolą się w sztuce perswazyjnego pisania, szlifują swój angielski, poznają tajniki jakiegoś języka programowania. To są ludzie, którzy odnoszą mniejsze lub większe sukcesy.


Ludzi sukcesu od reszty odróżnia właśnie to, że potrafią dobrze wykorzystywać swój czas. Myślą racjonalnie, a nie emocjonalnie. Mając do wyboru iść obejrzeć film w telewizji, albo iść dokończyć artykuł na stronę internetową – wybierają to drugie. I choć tak naprawdę woleliby iść obejrzeć ten film – to by było dla nich przyjemniejsze – to potrafią myśleć racjonalnie. Bo tak naprawdę większą korzyść odniosą jak napiszą ten artykuł. Na tym polega sztuka. Nie znaczy to oczywiście, że wszystkie przyjemności mamy zawsze zastępować pracą, relaks też jest równie ważny. Po prostu wszystko w granicach rozsądku.


ZESPOŁOWOŚĆ


Sukces nie jest przedsięwzięciem solowym – trzeba go dzielić z innymi. Jeśli chcemy tworzyć jakiś biznes, najlepiej będzie to robić w zespole. Zespól powinien składać się z przynajmniej dwóch ludzi mających ten sam cel, te same marzenia. Wtedy sukces jest o wiele bliższy. Prawo synergii mówi, że dodając 1 do 1 otrzymujemy 11, a nie 2. Oznacza to, że współpracujący ludzie mogą osiągnąć znacznie więcej, niż zdołaliby z osobna.


Przykładem takiego zespołu mogą być bracia Orville i Wilbur Wrightowie. Dokonali czegoś, co uważano za niemożliwe: zbudowali pierwszy samolot i polecieli nim. Podobnie Bill Gates i Paul Allen stworzyli Microsoft i stali się najbogatszymi ludźmi wszystkich czasów.


Wielkie sukcesy są niemal zawsze wynikiem pracy zespołu. Kiedy dwóch czy więcej ludzi łączy swe marzenia, tworząc zespół marzeń, dzieje się coś magicznego.




"Życie większości ludzi jest bezpośrednim odzwierciedleniem ich grup koleżeńskich."

- Anthony Robbins


Nawet jeśli się jest najbardziej utalentowanym, to samotnie nie stworzy się synergii. Ukierunkowany zespół zawsze osiąga lepsze wyniki niż jednostka. Dlatego właśnie tak ważne jest posiadanie zespołu na drodze do sukcesu.


To już wszystko. Omówiłem tu cztery, według mnie bardzo ważne czynniki sukcesu, jest ich jeszcze o wiele więcej jednak te uważam za jedne z najważniejszych i wyjściowych. Tak naprawdę sukces kreujemy swoim codziennym życiem, swoimi codziennymi decyzjami nawet tymi najdrobniejszymi. Potrzeba nam odpowiednich nawyków i racjonalnych decyzji, niemalże na każdym kroku. Aby osiągnąć wielki sukces trzeba stać się z nim jednością!


Bibliografia:

"Jednominutowy milioner" Mark V. Hansen, Robert G. Allen

"Myśl! ...i bogać się" Napoleon Hill

"Obudź w sobie olbrzyma" Anthony Robbins

"Bogaty albo Biedny" T. Harv Eker



--

Mariusz Batorowicz

Sukces zawodowy

www.SukcesLink.pl
dodajdo.com

wtorek, 30 września 2008

The Secret - 2 elementy, o których mało kto wspomina

autorem artykułu jest Ryszard Skarbek



Obrazek



----------------------------------------

Tańcząc z Życiem

Blog nt. Rozwoju Osobistego

----------------------------------------



Od czasu premiery filmu The Secret przedstawione w nim The Law of Attraction (Prawo Przyciągania) zdobyło niesamowitą popularność na świecie. Ludzie w Stanach Zjednoczonych wręcz oszaleli. Wiele osób, które wystapiło w tym filmie, a zwlaszcza te, które wzięły potem udział w "The Oprah Winfrey Show" oraz "The Larry King Live" zarobiło fortuny na tym temacie (potęga mediow!).



Niedawno "The Secret" dotarł do Polski w postaci przetłumaczonej książki Rhondy Byrne pod tym samym tytułem. To właśnie Rhonda wpadła na pomysł filmu i książki, i to dzięki niej spopularyzowano tak bardzo zasadę, o której pisano już na początku 20-go wieku.



Ja chciałbym dzisiaj napisać o 2 elementach LoA, o których stosunkowo rzadko się wspomina, a bez których zasada LoA nie zadziała. Osobiście wierzę, że bez względu na to kim jesteś i jak do tej pory wyglądało twoje życie, w każdej chwili możesz dokonać w nim zwrotu i zacząć tworzyć je wg swojego uznania. Sam dokonałem takiego dużego zwrotu. Nie bylo łatwo, ale rezultaty, które przyszły z czasem (i wciąż przychodzą) absolutnie warte były podjęcia ryzyka, przezwyciężenia lęków i niepokojów oraz całego trudu zmiany.



W dużym skrócie, wg LoA nasze życie jest wynikiem tego, na czym świadomie skupiamy swoją uwagę. Ale moim zdaniem sama wizualizacja, medytacja, wysiłek intelektualny i duchowy nie wystarczą. Nic nie dzieje samo. Nie ma tak naprawdę czarodziejskiej różdżki, która sama przeniesie nasze myśli w świat materii. Wszystko ma swoja cenę.





1. Zacznij działać

Nasz umysł jest niezwykle potężną maszynerią służącą do szukania rozwiązań, pod warunkiem, ze zadamy jej właściwe pytanie. Kiedy skupiamy naszą uwage na tym czego pragniemy, zaczyna sie uruchamiać kilka procesów:



Po pierwsze nasz umysł zaczyna nam podsuwać pomysły rozwiązań, jak również dzialań, które możemy podjąć.



Po drugie zaczynamy zauważać w zewnętrznym świecie zasoby, ludzi, miejsca, informacje, które będą nam przydatne.

Być może zdarzyło Ci się kiedyś wejść do księgarni i nagle twoją uwagę, nie wiedzieć czemu, przyciągnęła właśnie ta jedna jedyna książka? I wlaśnie w niej znalazł(a)eś bardzo interesujące cię informacje?



Kolejnym procesem, który się uruchamia jest rosnąca motywacja. Jeżeli w ramach skupiania naszej uwagi na tym, czego chcemy wyobrażamy sobie rownież, jak świetnie będziemy się czuli, kiedy to zrealizujemy - motywacja rośnie bardzo skutecznie.



Czwartym komponentem, który uruchamia się w ramach skupiania uwagi jest wzrost naszych wewnętrznych 'jakości', naszych wewnętrznych zasobów, które wspierają nasze dążenia. Im bardziej skupiasz się na swoich pozytywnych dążeniach i im więcej wiążesz z nimi pozytywnych emocji, tym bardziej te jakości stają sie częścią twojej osobowości. Wzrasta zaufanie do siebie, optymizm, samosyscyplina, poczucie wartości.



Ale to wszystko nie stanie sie tylko i wyłącznie poprzez manifestację umysłu, poprzez powtarzanie magicznej mantry 'jestem człowiekiem sukcesu'. Potrzebne jest działanie. Tylko ono przyniesie rezultaty i doświadczenia, które nas wzmocnią. Tylko poprzez podjęcie działania możemy wykorzystać pomysły, które podsuwa nam umysł i tylko poprzez podjęcie działania możemy skorzystać z zasobów, które zaczynamy zauważać. Wiele osób zatrzymuje się na rozumieniu LoA w taki sposób, że samo wizualizowanie, wyobrażanie sobie większej ilości pieniędzy, udanej miłości, swietnej pracy, "wysyłanie zapotrzebowania do wszechświata" spowoduje cudowne zmiany w ich życiu. Tak, ale pod warunkiem, że "pomożemy szczęściu" i sięgniemy po to, co podsuwa nam wszechświat.



Jack Canfield, jeden z najbardziej znanych guru nt. LoA, zanim opublikowal swoją książkę "Chicken Soup for the Soul" (która potem sprzedała sie w nakładzie ponad 100 milionów egzemplarzy) najpierw odwiedził 140-stu wydawców.

Nie 4, nie 14 -> 140 !.



Zatem wizualizuj, ale potem działaj. Korzystaj z okazji i podejmuj ryzko.








2. To czego pragniesz musi stanowić wartość dla świata

Teraz kilka słów nt. 2-go elementu LoA, o którym rzadko się wspomina. To, na czym nam zależy, musi przynieść korzyść, wartość innym - nie tylko nam samym. Ta intencja musi być szczera. Bo tylko wtedy ma ogromną moc uruchamiania pomocy całego wszechświata, którego jesteśmy częścią. Jeżeli pragniesz pieniędzy, dostaniesz je tylko wtedy, jeśli najpierw stworzysz wartość dla innych. Ale to nie dotyczy tylko pieniędzy.



Jak śpiewają The Beatles "the love you get is equal to the love you give". Czegokolwiek pragniesz, pożądasz - miłosci, szacunku, uznania ... otrzymasz to tylko w takiej ilości, w jakiej sam(a) oferujesz to światu.



Ktoś mógłby w tej chwili zapytać: a co powiesz o tych, którzy wygrali w totolotka? Well, odpowiedziałbym wtedy: a czy wiesz, co dzieje się później z większością osób, które wygrały duże pieniądze? Otóż większość z nich przepuszcza je bardzo szybko i wraca do stanu sprzed wygranej. Tylko niewielu jest stać na to, aby z nich mądrze skorzystać. Nie martwmy się więc tak bardzo, że nie gramy lub że nie wygrywamy :-)





Pozdrawiam Serdecznie








--

Ryszard Skarbek

Autor Bloga Tańcząc z Życiem


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
dodajdo.com

poniedziałek, 24 września 2007

Ostatni dzień Twojego życia cz.I/II

autorem artykułu jest Nikodem Marszałek



„Celem każdej istoty ludzkiej jest osiągnąć to, co zakryte zostało przez codzienną rutynę”

Nikodem Marszałek



Możesz nie wierzyć w przytoczoną niżej historię i powiedzieć – to fikcja. I wiesz co? - masz rację. Jeśli wierzysz, że to stało się naprawdę - też masz rację. Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia, jednakże będzie to dla Ciebie istotne dopiero w dalekiej przyszłości.

Dzisiaj moje życie jest zupełnie inne. Może życie samo w sobie jest takie samo, ale ja każdego dnia działam, myślę i zachowuję się jakby to był ostatni dzień mojego życia, bo kiedyś wierzyłem, że tak właśnie jest.



Po kolejnym powrocie z długiej podróży przepełnionej nauką, zdobywaniem doświadczenia i medytacjami w ciszy, myślałem nad ludźmi, których poznałem: Portugalczycy, Hiszpanie, Irlandczycy, Anglicy, Francuzi oraz Szwajcarzy byli tak blisko, a jednak daleko (ze swoim myśleniem, podejściem do życia oraz wyznawanymi wartościami), budzili mój zachwyt, ale także wątpliwość: co w Europie nas tak bardzo różni? Ja nie widzę różnic, więc dlaczego tak często się o nich mówi.

Po tygodniu przebywania w domu, pewnej nocy obudziłem się zlany potem, okazało się, że mam gorączkę. Rano wystąpił katar i bóle głowy nie do wytrzymania.

Znajomy ordynator szpitala przed każdym mym wyjazdem powtarzał:

- Zaszczep się i zabierz ze sobą kilka leków.

- Oczywiście Grzesiu, dzięki, ale przecież wiesz, że sprowadzam naturalne witaminy z USA, nic nie może się stać.

- To nic Ci nie pomoże, jeśli wirus Cię zaatakuje.

- Nie Grzesiu, dzięki.

Po tygodniu żona przekonała mnie, aby pójść do lekarza.

Lekarz stwierdził zapalenie gardła i zwykły katar:

- Kilka leków wspomagających, antybiotyk i będzie pan zdrów - rzekł kierownik przychodni.

Po dwóch tygodniach z powodu nasilających się bólów głowy, duszności oraz kaszlu, byłem zmuszony do ponownej wizyty.

- Witam pana. Stan się pogorszył? Musi pan dostać mocniejsze leki, dobrze się pan czuł, nie było wymiotów?

- Panie doktorze wymiocin nie było, ale nie czuję się dobrze.

- Proszę tutaj są nowe lekarstwa i antybiotyk.

- Doktorze, będę z panem szczery: nie mogę myśleć, spać w nocy, gdzieś się ulotniła bystrość umysłu.

- Jest pan młody, będzie pan zdrowy, te leki na pewno panu pomogą.

- Może jakieś skierowanie na specjalistyczne badanie?

- Proszę pana, czy podważa pan moją diagnozę? Jeśli choroba nie ustąpi, proszę przyjść za dwa tygodnie.

- Nie podważam, ale stać mnie żeby opłacić sobie wszystkie badania, proszę dać mi skierowanie albo powiedzieć co należy zrobić w tej sytuacji, to już trwa prawie miesiąc i czuję się coraz słabszy, jak bym miał 80 lat (chociaż patrząc na moją 87 letnią babcię, która biega i jest w pełni sił, czuję się jak 200 letni mężczyzna).

- Nie wątpię, ale proszę się nie przejmować, będzie lepiej.(zaciskając usta wyszedłem)



Od pierwszej wizyty minął miesiąc, poszedłem trzeci raz do lekarza z tymi samymi dolegliwościami: ogromnym bólem głowy, dusznościami i atakami kaszlu. Tym razem w myśl: „jeśli coś zdarza się raz, jest małe prawdopodobieństwo, że zdarzy się drugi, ale jeśli coś zdarza się dwa razy jest duże prawdopodobieństwo, że zdarzy się i trzeci raz.” Poszedłem do innego lekarza w tej samej przychodni:

- Pan nie może tu być, to jest trzecia wizyta, proszę pójść do swojego lekarza!

- Jestem u pani widocznie z jakiegoś powodu, pani wie jakiego!

- Dobrze, proszę nie filozofować, co panu dolega?

- Zakończyłem właśnie którąś z kolei kurację lekami, a głowa mnie nadal boli, kaszlę, czasem nie mogę wziąć oddechu, czuję się zmęczony i nie potrafię myśleć, schudłem 8 kilogramów.

- Czy kierownik zlecił panu zrobienie podstawowych badań?

- Nie pani doktor.

- Więc czy może pan kupić lekki homeopatyczne? Nie chcę pana truć ponownie chemią.

- Oczywiście, dziękuję.

- Proszę przyjść za tydzień na kontrolę, ale koniecznie do mnie!

W tym czasie przyjaciel Grzegorz dowiedział się, że byłem u każdego lekarza tylko nie u niego.

- Duma Cię rozpiera? Dlaczego nie mówisz, że tak długo chorujesz?

- Grzegorz, dzięki już prawie jestem zdrowy.

- Tak, a spirometr był? Prześwietlenie, badanie krwi?

- Nie, nie, dostałem leki, tym razem homeopatyczne. Chyba jest lepiej.

- Musisz mieć zrobione kompleksowe badania, bo nigdy nie wyzdrowiejesz.

Prawdopodobnie po reakcji przyjaciela, wchodząc na umówioną kontrolę do pani doktor usłyszałem:

- Proszę przejść do pana kierownika, on pana zbada.



U kierownika.

- Panie Marszałek, proszę, tu jest skierowanie na prześwietlenie płuc, teraz zrobimy spirometr, badanie krwi oraz pójdzie pan do laryngologa i będzie pan miał zrobione wymazy.

- To wszystko dzisiaj? Co się stało?

- Pan sobie oczywiście żartuje, proszę tutaj są skierowania. Jak odbierze pan wyniki, proszę przyjść do mnie. I wie pan - nie lubię jak pacjent chodzi po całej przychodni i mi umniejsza.

- Słucham, to jakieś nieporozumienie.

- Do widzenia panu.

Usiadłem w przychodni i pomyślałem. To jest jakiś cud? Dlaczego kierownik przychodni skierował mnie na badania, gdzie nowe leki? Zadzwoniłem do Grzegorza, aby dowiedzieć się, czy cud nie był stworzony przez przyjaciół:

- Słuchaj czy interweniowałeś w przychodni, w której próbuję się wyleczyć?

- Nie, czekałem kiedy pojawisz się u mnie? Twoja żona zadzwoniła do waszego prawnika!

- Prawnika powiadasz, no to będzie kłopot.

Po dwóch tygodniach, mając wszystkie wyniki w ręku, spotkałem się ponownie z kierownikiem przychodni. To, co usłyszałem zmieniło mój obraz świata, a raczej jego chwilowe postrzeganie:

- Jest o panu głośno w naszej przychodni panie Marszałek.

- Proszę do mnie mówić Niko, panie… Jasiu.

- Doktorze proszę, wracając do pana wyników, czy konsultował się pan z kimś z zewnątrz?

- Nie doktorze.

(po krótkiej chwili, oglądając wyniki, doktor wyszedł i wrócił z drugim lekarzem)

- No, niestety mamy złe wiadomości.

- Nie rozumiem.

- Wie pan, nawet panu pieniądze nie pomogą.

- Czy ja panu coś zrobiłem, panie Jasiu?

- Jest pan niecierpliwy i nie wierzy w lekarzy, którzy pana leczą.

- Leczą to wielkie słowo panie Jasiu. Rozumiem, że źle została odebrana moja trzecia wizyta u pana pracownika. Doktor wie, że kaszlę ponad dwa miesiące (może nawet dłużej, moje wyjazdy i przebywanie wśród różnych kultur mogły spowodować moją chorobę). Dzisiaj, po dwóch miesiącach siedzę tutaj, słaby, ale mający wolę i chęć życia.

- To dobrze, że ma pan wolę życia, bo panu już go dużo nie zostało.



- Słucham? Mści się pan, małżonka pana zostawiła? Prowadzę prywatne konsultacje, zapraszam!

- Niech pan posłucha. To jest specjalista z naszej przychodni, on wszystko wyjaśni. Już mając połowę pana wyników spekulowaliśmy co panu dolega.

- Mieliście problem? Myślałem, że lekarz wie co robi?

- Wie pan co to jest przewlekła obturacyjna płuc?

- Jasiu, czy ja się pytam co oznacza neutrino mionowe?

- Ja panu przekazuję istotną, wręcz śmiertelną wiadomość, a pan nic sobie z tego nie robi.

- Mam taki zwyczaj, na razie ta informacja nie oznacza dla mnie nic, bo nie jest potwierdzona w żaden sposób.

- Jak to nie jest potwierdzona? Wie pan nie miałem takiego przypadku już od 20 lat. Proszę pana, są dwie przyczyny, jedna z nich to genetycznie obciążone płuca. Czy pana ojciec miał problem z płucami w pana wieku?

- Tak zgadza się, leżał w szpitalu właśnie na płuca.

- To jest jedna sprawa, druga to niedobór antytrypsyny, która niszczy pewne enzymy. Dostanie pan skierowanie do lekarza specjalisty i proszę się przygotować na długi pobyt w szpitalu.

- Mój stan będzie się pogarszał?

- Drogi panie Niko, nie wiem. Nie potrafimy wyleczyć tej choroby, nie wiemy dużo o niej, wiemy, że jest śmiertelna i są pewne leki, które przedłużają życie, ale wszystko jest w fazie badań.

- Pan doktor oczywiście żartuje i to jest efekt urażonej dumy?

- Proszę spotkać się z tym konkretnym specjalistą, on już będzie miał pana kartotekę.

- Tak też uczynię Jasiu!



Po wyjściu usiadłem w holu i zacząłem myśleć. Doktor podał mało faktów i informacji, zadzwoniłem od razu do Grzegorza:

- Grzegorz, kierownik powiedział mi, że mam jakąś obturację płucną.

- To jest poważna diagnoza, zresztą nie mógł jej podać lekarz w przychodni chyba, że… Ty nigdy nie paliłeś, to niemożliwe. Przyjedź do mnie z tymi wynikami.

- Dostałem również skierowanie do specjalisty [nazwisko], co o nim myślisz?

- Osobiście nie znam, jednak to dobry specjalista. Zaraz jak będziesz coś więcej wiedział, zadzwoń do mnie.

Na drugi dzień, będąc u lekarza specjalisty, wszystko się powtórzyło z większą ilością danych i informacji. Idealnie zostałem przekonany, że umrę.

Dano mi oczywiście szansę - leki, które kosztują kilka tysięcy złotych, a tak naprawdę nie działają.

- Panie doktorze ciężko mi się oddycha, cały czas kaszlę. Już prawie dwa miesiące jestem wyłączony z jakiejkolwiek działalności społecznej.

- Proszę jutro przyjechać do nas na oddział, będzie pan leżał z chorymi śmiertelnie. Wie pan, ja nic nie będę ukrywał, samopoczucie to jest najmniejszy z pana problemów. Ten stan będzie się pogarszał, uprzedzając pana pytanie nie wiemy jak długo, może 3 miesiące, pół roku, może kilka lat?

- Sugeruje pan, że nie jestem w stanie racjonalnie i błyskotliwie myśleć i będzie to trwało do końca moich dni? Przecież jesteście lekarzami na miłość boską.

- Lekarzami tak, ale nie Bogami. Przykro mi.

Wyszedłem trzaskając drzwiami. Wsiadając do samochodu puściłem radio na cały głos. Tak pierwsze, ważne skojarzenie zostało zapamiętane przez utwór muzyczny „Luminous – Make it happen”, a następnie „Lascia” z albumu Cafe Del Mar Aria vol.3. Chyba siedziałem w samochodzie zbyt długo, bo podjechał patrol policji. „No tak” - pomyślałem, „nawet człowiek nie może pomyśleć, rozczulić się, przekląć siebie i Stwórcę”.

Panowie po krótkiej rozmowie zrozumieli moją sytuację i odjechali. „Mój koniec ma być rozmyślaniem o końcu? Przecież ja jeszcze nie zacząłem. Hej, chwila, czy tu czasem nie ma Szymona Majewskiego i kamer? Chcą zabić największego optymistę w Polsce? Tak, to jest jakiś test!” Niestety nie było kamer, były przekonywujące mnie fakty, wykresy i analizy dwóch lekarzy oraz choroba, która dawała o sobie znać.



c.d.n.


--

Odrodzenie Feniksa

Motywacja bez granic




Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
dodajdo.com

sobota, 8 września 2007

Czarne nieznane drzwi

autorem artykułu jest Nikodem Marszałek



„Człowiek biedny to człowiek bez celu,

bez możliwości nauki i bez chęci do zmian”
Nikodem Marszałek


Usłyszałem kiedyś pewne opowiadanie, które przedstawiało pewnego sędzięgo, który żył na Dzikim Zachodzie. Miał on dziwny zwyczaj, każdemu kryminaliście, którego skazywał na powieszenie, dawał wybór: szubienica albo czarne, nieznane drzwi. Kiedy nadchodził czas egzekucji, sędzia ów zawsze kierował do skazanego takie słowa: „Co wybierasz – szubienicę czy czarne, nieznane drzwi?” Prawie każdy, któremu to proponował wybierał sznur. Pewnego dnia szeryf zapytał: „Dlaczego wszyscy wybierają powieszenie, zamiast tych czarnych drzwi?”. Sędzia odpowiedział: „Oni zawsze wybierają coś znanego, wolą to od nieznanego. Ludzie boją się czegoś, czego nie znają. Ja dałem im wybór”. „Co takiego jest za tymi drzwiami?” - zapytał się szeryf. „Wolność” - odpowiedział sędzia - „ale bardzo mało ludzi jest dostatecznie odważna, aby wybrać drogę do nieznanego”.

Czy jesteś dostatecznie silny, odważny? Dlaczego tak bardzo boimy się czarnych, nieznanych drzwi? Czy nie nasuwa Ci się myśl, że często wybieramy przeciętność, gdy wystarczy przekroczyć czarne, nieznane drzwi, za którymi mogą znajdować się niewyobrażalne przygody, bogactwa, przyjaźnie. Ile to milionów ludzi wybiera konformizm, nie zbliżając się nawet do czarnych, wielkich drzwi. Oczywiście drzwi są symbolem naszego strachu przed nieznanym i obcym. Dla sędziego wybór był oczywisty, ale on wiedział co znajduję się za drzwiami. Pytanie do Ciebie – czy wiesz, co znajduję się za Twoją strefą komfortu i wpływu?

Pamiętasz gdy chciałeś zrobić coś nowego, czy zdarzało Ci się powiedzieć: boję się tego, nie wiem jak sobie poradzę, teraz mam rodzinę nie chcę jej narażać na zmiany, to może być ryzykowne. Aby wydostać się z tej pułapki zadaj sobie inne pytanie: skąd wiesz o tym wszystkim? Jeśli już masz fobie, obawy przed stratą, to lepiej doświadczyć tego teraz, czy może za 5,10,15 lub 20 lat? Co złego stanie się jeśli Ci się nie uda? To ważne pytanie. Używając ołówka napisz, co najgorszego wydarzy się jeśli się nie uda. Wszystkie Twoje lęki i obawy nagle znikną.

Czy gdybyś wiedział, że osiągniesz swoje cele, podjąłbyś decyzję już teraz? Co zyskasz jako człowiek? Jakie zyski osiągnie Twoja rodzina?

Studiując biografie znanych osobistości można wywnioskować wiele, a najważniejszą wskazówką jest to krótkie zdanie: „Skacz, działaj po prostu, zrób to”. Slogan reklamowy firmy Nike brzmi: „Just do it”.


Jak myślisz ile osób na nagrobku ma wyryte zdanie:


Tu spoczywa ten, który nigdy nie próbował: urodził się 1960 roku, umarł 1990, został pochowany w 2007”


Pomyśl ile książek, filmów, piosenek, wierszy, występów, biznesów, znajomości nie zostało stworzonych, bo wybieraliśmy stryczek. Życie nie byłoby ekscytujące, gdybyśmy za każdym razem wiedzieli co nas czeka za „czarnymi, nieznanymi drzwiami”.

To, że Ci nie wyszło nie ma znaczenia; to, że Ci nie wyjdzie drugi raz też nie ma znaczenia, jedno co ma znaczenie - Twoja kolejna próba.

Pewien magnat medialny powiedział:

„Nie ma znaczenia ile razy ponosisz porażki, bo one muszą wystąpić, natomiast ma znaczenie twoja odpowiedź na te przeciwności losu”.

Są to święte słowa w piśmie zwanym „spełnienie”. Zauważyłeś z pewnością sukces dzisiejszych gwiazd, ja również, ale to, co mnie zainspirowało, to ilość porażek i rozczarowań, przez które musiały przejść. O czym to świadczy? O ludzkiej wytrwałości, a nie o szczęściu jakie miały. Mówiąc: „Ten to miał szczęście” mamy na myśli, że szczęściem było, że nie zrezygnował. Miał szczęście, że nie posłuchał rad widzów i ludzi, którzy dawno się poddali.

Ile ludzi żyje dziś w lęku?! Pamiętasz jak w „Odrodzeniu Feniksa” napisałem o trzech lękach. Tutaj mam na myśli inny lęk, wewnętrzny. Czy to strach przed porażką, strach przed wyśmianiem?! Większość ludzi ciągle się czegoś boi. Dwa naturalne lęki to: lęk przed hałasem i upadkiem, reszta jest uwarunkowaniem z dzieciństwa i kolejnych dni. Z punktu widzenia dziecka ten strach jest uzasadniony, ale odpowiedz mi, co robi cała rzesza innych, negatywnych uczuć?

Wypisz już teraz co najgorszego może się stać jeśli:

1. Wszyscy wokół będą się z Ciebie śmiać:

a) ze mnie jako osoby: ....

b) z moich słów, czynów, pracy: ....


Odp. Czy te osoby są godne Twojej miłości, zaangażowania i myśli? Czy Ty postąpiłbyś tak samo na ich miejscu?


2. Co jeśli ten biznes się nie uda i stracę wszystkie oszczędności? Co będę musiał dalej robić, a z czego zrezygnować?

a)....



Odp. Co zyskam jako człowiek na tym doświadczeniu? Czego się nauczę? Jak to wpłynie na moją przyszłość w tym kierunku? Co zmienię natychmiast?

Jednym, dobrym pytaniem możesz zmienić wszystkie swoje emocje i myśli. I co się okazuje, to wcale nie jest takie straszne jak pierwotnie Ci się wydawało. W parze z „lękiem” idzie jego większy brat, który ma na imię „możliwość”. Nieefektywnym pytaniem jest: „Czy mam wyruszyć w podróż odczuwając lęk?” Możesz oczywiście dalej siedzieć i wyobrażać sobie, jak byłoby fajnie gdyby... i czekać na okazję lub szansę, która może pojawi się w przyszłości. Wielu ludzi wzmacnia lęk wykorzystując wizualizacje. Dlaczego tak jest, że skupiamy się na strachu, zamiast na zyskach z jego pokonania.

Zakończę ten artykuł historią generała Stonewalla Jackson’a:

„W czasie wojny secesyjnej odbywał on pewnego wieczoru naradę ze swymi generałami. Planował śmiały wypad bojowy do doliny Shenandoah. Pod względem strategicznym był to błyskotliwy plan. Wprawdzie ryzyko było poważne, lecz istniała szansa odniesienia zwycięstwa. W trakcie podsumowania spotkania jeden z generałów powiedział:

- „Generale Jackson, obawiam się tego planu. Boję się, że go nie zrealizujemy”.

Jak głosi historia, Jackson wstał, położył dłoń na ramieniu swego podwładnego i rzekł:

- „Nigdy nie przyjmuj rad od swych obaw, generale. Nigdy nie radź się swego strachu.”





Do zobaczenia na szczycie

Nikodem Marszałek


--

Odrodzenie Feniksa

Motywacja bez granic


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
dodajdo.com

Żona o mnie ;)

Michał poprosił mnie o napisanie jego krótkiej charakterystyki..... tylko jak go scharakteryzować w kilku zdaniach? To wydawało mi się niemożliwe! Ale spróbowałam.

Krótko napisałabym, że jest wspaniałym człowiekiem. I to by wystarczyło :) Ma w głowie tyle niezwykłych pomysłów i tyle zaskakujących myśli, że nawet ja nie wiem skąd on je bierze.... :) Odkąd zajmuje się psychologią sukcesu zmienił się. Jest jeszcze bardziej ambitny i zdobywa wszystko, co tylko zaplanuje. To naprawdę niesamowite, ale taki jest. Jest ciekawy całego świata i chce wiedzieć wszystko o wszystkim. A przede wszystkim chce zdobyć wszystko. W dobrym znaczeniu tego określenia. Chce, żebyśmy byli szczęśliwi i dlatego pracuje nad sobą non stop. Jest dobry w tym co robi. Zajmując się motywacją, psychologią sukcesu, robi to, co lubi i wychodzi mu to niesamowicie. Zadziwia mnie po tysiąc razy dziennie swoimi przemyśleniami i kolejnymi niezwykłymi pomysłami. To wyjątkowy człowiek, który chce osiągnąć w życiu bardzo wiele.

A przede wszystkim to wspaniały mąż i przyjaciel.

Magda :) żona