wtorek, 30 września 2008

The Secret - 2 elementy, o których mało kto wspomina

autorem artykułu jest Ryszard Skarbek



Obrazek



----------------------------------------

Tańcząc z Życiem

Blog nt. Rozwoju Osobistego

----------------------------------------



Od czasu premiery filmu The Secret przedstawione w nim The Law of Attraction (Prawo Przyciągania) zdobyło niesamowitą popularność na świecie. Ludzie w Stanach Zjednoczonych wręcz oszaleli. Wiele osób, które wystapiło w tym filmie, a zwlaszcza te, które wzięły potem udział w "The Oprah Winfrey Show" oraz "The Larry King Live" zarobiło fortuny na tym temacie (potęga mediow!).



Niedawno "The Secret" dotarł do Polski w postaci przetłumaczonej książki Rhondy Byrne pod tym samym tytułem. To właśnie Rhonda wpadła na pomysł filmu i książki, i to dzięki niej spopularyzowano tak bardzo zasadę, o której pisano już na początku 20-go wieku.



Ja chciałbym dzisiaj napisać o 2 elementach LoA, o których stosunkowo rzadko się wspomina, a bez których zasada LoA nie zadziała. Osobiście wierzę, że bez względu na to kim jesteś i jak do tej pory wyglądało twoje życie, w każdej chwili możesz dokonać w nim zwrotu i zacząć tworzyć je wg swojego uznania. Sam dokonałem takiego dużego zwrotu. Nie bylo łatwo, ale rezultaty, które przyszły z czasem (i wciąż przychodzą) absolutnie warte były podjęcia ryzyka, przezwyciężenia lęków i niepokojów oraz całego trudu zmiany.



W dużym skrócie, wg LoA nasze życie jest wynikiem tego, na czym świadomie skupiamy swoją uwagę. Ale moim zdaniem sama wizualizacja, medytacja, wysiłek intelektualny i duchowy nie wystarczą. Nic nie dzieje samo. Nie ma tak naprawdę czarodziejskiej różdżki, która sama przeniesie nasze myśli w świat materii. Wszystko ma swoja cenę.





1. Zacznij działać

Nasz umysł jest niezwykle potężną maszynerią służącą do szukania rozwiązań, pod warunkiem, ze zadamy jej właściwe pytanie. Kiedy skupiamy naszą uwage na tym czego pragniemy, zaczyna sie uruchamiać kilka procesów:



Po pierwsze nasz umysł zaczyna nam podsuwać pomysły rozwiązań, jak również dzialań, które możemy podjąć.



Po drugie zaczynamy zauważać w zewnętrznym świecie zasoby, ludzi, miejsca, informacje, które będą nam przydatne.

Być może zdarzyło Ci się kiedyś wejść do księgarni i nagle twoją uwagę, nie wiedzieć czemu, przyciągnęła właśnie ta jedna jedyna książka? I wlaśnie w niej znalazł(a)eś bardzo interesujące cię informacje?



Kolejnym procesem, który się uruchamia jest rosnąca motywacja. Jeżeli w ramach skupiania naszej uwagi na tym, czego chcemy wyobrażamy sobie rownież, jak świetnie będziemy się czuli, kiedy to zrealizujemy - motywacja rośnie bardzo skutecznie.



Czwartym komponentem, który uruchamia się w ramach skupiania uwagi jest wzrost naszych wewnętrznych 'jakości', naszych wewnętrznych zasobów, które wspierają nasze dążenia. Im bardziej skupiasz się na swoich pozytywnych dążeniach i im więcej wiążesz z nimi pozytywnych emocji, tym bardziej te jakości stają sie częścią twojej osobowości. Wzrasta zaufanie do siebie, optymizm, samosyscyplina, poczucie wartości.



Ale to wszystko nie stanie sie tylko i wyłącznie poprzez manifestację umysłu, poprzez powtarzanie magicznej mantry 'jestem człowiekiem sukcesu'. Potrzebne jest działanie. Tylko ono przyniesie rezultaty i doświadczenia, które nas wzmocnią. Tylko poprzez podjęcie działania możemy wykorzystać pomysły, które podsuwa nam umysł i tylko poprzez podjęcie działania możemy skorzystać z zasobów, które zaczynamy zauważać. Wiele osób zatrzymuje się na rozumieniu LoA w taki sposób, że samo wizualizowanie, wyobrażanie sobie większej ilości pieniędzy, udanej miłości, swietnej pracy, "wysyłanie zapotrzebowania do wszechświata" spowoduje cudowne zmiany w ich życiu. Tak, ale pod warunkiem, że "pomożemy szczęściu" i sięgniemy po to, co podsuwa nam wszechświat.



Jack Canfield, jeden z najbardziej znanych guru nt. LoA, zanim opublikowal swoją książkę "Chicken Soup for the Soul" (która potem sprzedała sie w nakładzie ponad 100 milionów egzemplarzy) najpierw odwiedził 140-stu wydawców.

Nie 4, nie 14 -> 140 !.



Zatem wizualizuj, ale potem działaj. Korzystaj z okazji i podejmuj ryzko.








2. To czego pragniesz musi stanowić wartość dla świata

Teraz kilka słów nt. 2-go elementu LoA, o którym rzadko się wspomina. To, na czym nam zależy, musi przynieść korzyść, wartość innym - nie tylko nam samym. Ta intencja musi być szczera. Bo tylko wtedy ma ogromną moc uruchamiania pomocy całego wszechświata, którego jesteśmy częścią. Jeżeli pragniesz pieniędzy, dostaniesz je tylko wtedy, jeśli najpierw stworzysz wartość dla innych. Ale to nie dotyczy tylko pieniędzy.



Jak śpiewają The Beatles "the love you get is equal to the love you give". Czegokolwiek pragniesz, pożądasz - miłosci, szacunku, uznania ... otrzymasz to tylko w takiej ilości, w jakiej sam(a) oferujesz to światu.



Ktoś mógłby w tej chwili zapytać: a co powiesz o tych, którzy wygrali w totolotka? Well, odpowiedziałbym wtedy: a czy wiesz, co dzieje się później z większością osób, które wygrały duże pieniądze? Otóż większość z nich przepuszcza je bardzo szybko i wraca do stanu sprzed wygranej. Tylko niewielu jest stać na to, aby z nich mądrze skorzystać. Nie martwmy się więc tak bardzo, że nie gramy lub że nie wygrywamy :-)





Pozdrawiam Serdecznie








--

Ryszard Skarbek

Autor Bloga Tańcząc z Życiem


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
dodajdo.com

Czynniki kształtujące Twój sukces w e-biznesie

autorem artykułu jest Monika Wędrocha




Aby móc postawić znak równości pomiędzy własnym e-biznesem a dochodową działalnością, przede wszystkim najpierw należy spełnić kilka warunków. E-biznes może być bardzo lukratywnym przedsięwzięciem, jednak nie będzie nim na pewno od razu, kiedy tylko pojawi się w Internecie.



Od czego więc zależy osiągnięcie sukcesu w tego rodzaju działalności?

Jest kilka podstawowych wytycznych, na których należałoby się skoncentrować.



POŚWIĘĆ SWÓJ CZAS

Czas jest czynnikiem bardzo ważnym w prowadzeniu własnego e-biznesu. Im więcej czasu poświęcisz swojej działalności, tym większe zyski uda Ci się wypracować w późniejszym czasie. Nie chodzi oczywiście o to, abyś przez całe życie spędzał 24 godziny na dobę przy komputerze - jednak przy rozpoczynaniu tego typu działalności na pewno na początku niezbędne jest poświęcenie jej większej ilości czasu niż w późniejszym czasie. Kiedy e-biznes będzie już na dobre wprowadzony w życie - wtedy czas poświęcany mu maleje.



AUTOMATYZUJ

Internet działa bez przerwy, dlatego też bardzo ważne jest, aby również klienci mieli dostęp do wszelkich oferowanych produktów lub usług przez 24 godziny na dobę. Do tego celu niezbędne jest zautomatyzowanie niektórych (a nawet większości) procesów, które odbywają się w Twoim serwisie. Zatwierdzanie płatności czy też udostępnianie zamówionej usługi lub produktu przy kilku klientach nie będzie uciążliwe, jednak gdy ilość klientów urośnie do setek dziennie - nie będzie już czasu na prowadzenie samego e-biznsesu, dlatego zautomatyzowanie przykładowo właśnie tych procesów jest bardzo ważne.



POSTAW NA NATYCHMIASTOWY DOSTĘP DO PRODUKTU LUB USŁUGI

Jak wyżej wspomniałam - Internet działa bez przerwy i co za tym idzie - klienci o różnych porach dnia i nocy będą chcieli uzyskać dostęp do interesujących ich produktów, usług lub treści. Udzielenie dostępu powinno być w pełni zautomatyzowane i jednocześnie bardzo szybkie, aby nie zniechęcić klienta do kolejnej transakcji za pośrednictwem własnego serwisu. Im szybciej klient otrzyma to, co zamówił - tym większe prawdopodobieństwo, że znów do nas wróci!



REKLAMUJ

Kiedy Twój e-biznes będzie już gotowy - koniecznie trzeba dać się poznać potencjalnym klientom. Nawet jeśli oferowana usługa lub produkt będzie naprawdę świetna - a nikt nie będzie o niej wiedział, biznes na pewno nie będzie dochodowy - raczej wcześniej pójdzie na dno. Dlatego ważną sprawą jest umiejętne zarządzanie stroną marketingową serwisu. Promowanie go, dobre pozycjonowanie, zainwestowanie w skuteczne narzędzia, które pomogą się wybić. Można tutaj przykładowo wymienić Program Partnerski, który jest bardzo dobrym sposobem na reklamę i pozycjonowanie jednocześnie. Więcej informacji odnośnie zalet Programów Partnerskich znajdziesz w artykule [url2=http://blog.netina.pl/5-powodow-dla-ktorych-warto-zainwestowac-w-program-partnerski/]5 powodów, dla których warto zainwestować w Program Partnerski[/url2] .



ZBIERAJ DOŚWIADCZENIE

Praktyka czyni mistrza. Im więcej czasu poświęcisz na rozwój swojej działalności, tym więcej poznasz możliwości, które niesie za sobą Internet i różnego rodzaju narzędzia do prowadzenia działalności. Możesz również opierać się na doświadczeniu innych. W Sieci dostępnych jest wiele wskazówek, które pozwolą Ci lepiej zrozumieć ideę prowadzenia własnego biznesu w Internecie. Warto skorzystać!






--

Netina.pl -

Profesjonalny Program Partnerski



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
dodajdo.com

piątek, 26 września 2008

Witam po długiej przerwie, zająłem się trochę więcej niż zwykle własnym biznesem.
Chciałbym wam pokazać bardzo ciekawy i moim zdaniem przemawiający filmik.
Tajemnica, o której mówi Witold Wójtowicz na pewno jest ci znana.
Jednak i tak się do niej nie stosujesz. Ten film ci wszystko wyjaśni.

dodajdo.com

czwartek, 21 lutego 2008

Znajdź Swój Powód !

To oczywiste, że nie tylko ja mam marzenia, żeby mieć mnóstwo pieniędzy. Żeby nie trzeba było się martwić, myśleć i zastanawiać jak mieć więcej i więcej. Niektórzy niestety kończą tylko na marzeniach, a to poważny błąd. Oczywiście to dobrze, że myślimy, wyobrażamy sobie i kształtujemy w głowie obraz swojej pięknej przyszłości. To naprawdę ważne, żeby widzieć siebie jako bogatego człowieka.

Tylko jak te marzenia przekształcić w coś realnego ... ? Potrzebujesz mieć motywację do działania. Musisz mieć swój powód, dla którego wymyślenie planu na zarobienie pieniędzy stanie się twoim priorytetem. Powód, dla którego skupisz się tylko na tym i zrobisz wszystko, aby otworzyć własny biznes/ inwestować/ kupować nieruchomości czy coś zupełnie innego, co przyniesie ci zysk i finansową niezależność.

To jest jak z ćwiczeniami na siłowni. Przykład ten pamiętam z książki Kim Kiyosaki „Bogata Kobieta”. Gdyby ktoś zaproponował ci ćwiczenia na siłowni trzy dni w tygodniu z pewnością znalazłbyś kilka wymówek, aby tego nie robić. „Nie mam czasu, nie chce mi się, jestem zbyt zajęty.” Ale gdyby okazało się, że masz jakąś rzadką chorobę i ćwiczenia pomogą ci się z niej wyleczyć, każda z tych wymówek zeszłaby na dalszy plan. Ćwiczenia stałyby się priorytetem i to do nich dostosowałbyś resztę zajęć.

Tak więc każdy potrzebuje własnej motywacji. Potrzebujesz ważnego powodu. Ile razy zdarzyło ci się coś zacząć, ale później traciłeś zapał, rezygnowałeś ... dlatego, że nie miałeś prawdziwego powodu, dla którego chciałeś to robić. Gdy już go odkryjesz – wszystkie wymówki znikają.

Zadaj sobie pytanie: JAKI JEST MÓJ PRAWDZIWY POWÓD, DLA KTÓREGO CHCĘ BYĆ BOGATY?

Pomyśl, co byś robił, gdybyś nie musiał pracować? Gdybyś miał czas na robienie tego, co chcesz. Gdybyś nie musiał się martwić o pieniądze? Gdyby było cię stać na wszystko, co chcesz ... ?
Znajdź swój powód. Odkryj go i zacznij działać.

dodajdo.com

czwartek, 31 stycznia 2008

Ostatni dzień Twojego życia cz.II/II

autorem artykułu jest Nikodem Marszałek


c.d.

Zadzwoniłem do domu, aby po raz pierwszy być posłańcem złej nowiny:
- Patrycja, jutro mam być w szpitalu, przygotuj moje rzeczy, nie wiem czy wrócę.
- Byłeś u Grzegorza? Dopóki do niego nie pojedziesz, ja w nic nie uwierzę.
- Już i tak jest za późno.
- Nikodem nie żartuj, pojedziemy jutro do Grzegorza, aby zobaczył Twoje wyniki i popytał się swoich przyjaciół.
- Rób co chcesz, Ty nawet nie wiesz jak ja się czuję, to jest wprost nie do opisania. Jesteś, a za chwilę Cię może nie być. Nie mogę nawet pisać, mówić, prosto stać, jestem bardzo zmęczony.
- Wykupiłam Ci leki wzmacniające, będzie dobrze. Posłuchaj mnie, to jeszcze nie jest pewne, w takich przypadkach trzeba się skonsultować z kilkoma lekarzami.
- O przejęłaś rolę optymisty, zawsze mówiłem, że to decyzja, a nie cecha charakteru.
Rodzina wydzwaniała do mnie co kilka minut, przyjeżdżali dawni znajomi, koledzy i koleżanki – wszyscy byli wzruszeni, oprócz racjonalnego Grzegorza. Pomyślałem - jak szybko „zabijająca” informacja jest przekazywana. Był akcent pozytywny – otrzymana w tym czasie miłość.

W szpitalu wytrzymałem jeden dzień, po zrobieniu dwóch zabiegów, poprosiłem o wypisanie:
- Główne badanie zostało już przeprowadzone, może pan pojechać do domu, będzie do pana przyjeżdżać pielęgniarka.
- Dobrze doktorze, nigdzie się nie wybieram.
- Dokładniejsze wyniki będą za parę dni.
W mieszkaniu, patrząc na to czego dokonałem, czego jeszcze nie zrobiłem i jak wielkie projekty czekają na zrealizowanie, delektowałem się muzyką. Muzyka zawsze mnie uspokajała i motywowała. Akurat leciał utwór Pat'a Metheny'ego - „Sueno Con Mexico”, a następnie utwór, którego słucham zawsze przed przemowami: Zilent Zpott – „Harisson City”.
Po tej krótkiej chwili odpaliła setka tak mocnych „kotwic”, że z dziwną przyjemnością w kilka dni, prawie bez snu napisałem "Czarne nieznane drzwi","Stracone dni","Pełen Sukces" oraz opowiadanie motywacyjne. Po dwudziestu dniach rozbudowałem swoje dwie książki: „Motywacja bez granic” oraz „Odrodzenie Feniksa” .

Jednakże w tym okresie były negatywne aspekty: umniejszałem, bluzgałem, przeklinałem na świat i bliskich ludzi. Byłem frustratem, a zarazem najbardziej kreatywną osobą na kuli ziemskiej.
Po miesiącu, przy pogarszającym się stanie, opracowałem dwa szkolenia (które istnieją gdzieś w przestrzeni kosmicznej pomiędzy atomem a magnesem dysku twardego).
W tym czasie Grzegorz kazał mi zrobić dodatkowe badania w swoim szpitalu oraz odstawić leki przeciwbólowe.
Każdego dnia kładłem się do łóżka z myślą, że mogę widzieć ostatni raz moją córkę, ostatni raz moją żonę, ostatni raz zachodzące słońce. Mogę ostatni raz coś napisać i powiedzieć. Gdy ogarniało mnie zniechęcenie powtarzałem sobie: „jeszcze nie teraz, wytrzymaj, daj z siebie wszystko”. Ponownie muzyka dodawała mi sił „Rue De Soleil – Dreaming of…”
Dlaczego nie żyłem tak wcześniej? Wiem, że nie mam dużo czasu, dlatego wykorzystam wszystko to, co mam. Od tamtych dni aż po dziś dzień kładę się spać o godzinie 23 i wstaje o 4 rano. Przestałem publicznie mówić i gdziekolwiek się pojawiać, na ścianach wypisałem najlepsze cytaty i definicje, które budowały moją osobowość w młodości, wierząc, że wszystko się ułoży.

Po kilku tygodniach, gdy Grzegorz przekazał mi pozytywną informację, frustracja minęła. Lekarz specjalista był najlepszym przyjacielem Jasia – kierownika przychodni. W następnych dniach Grzegorz potwierdził to, co przypuszczał - zostałem oszukany.
- Niko to jest wierutne kłamstwo, genetycznie masz pewne predyspozycje do chorób płuc, ale Ty nigdy nie paliłeś, Twój ojciec jest zdrowy i nadal żyje. Konsultowałem to z trzema specjalistami. Przepraszam Cię tylko, że trwało to tak długo, jesteś zdrowy, może nie całkiem, ale teraz wiemy co Ci dolega. Jesteś odwodniony i masz pewien typ bakterii w układzie oddechowym.
- [milczałem]
- Nie wiem jakie badania Ci robili w przychodni i szpitalu, ale te zabiegi są bardzo bolesne, a Ty mówiłeś tylko o zastrzykach. Byłeś na Ukrainie i w Rosji rok temu, masz efekt. Ten szczep bakterii rozwija się długo, wrócisz za miesiąc do dawnej formy.

Po kilku dniach zadzwoniłem szybko do prawnika i miejscowego „osiłka”.
- Witam panie Jasiu.
- O lepiej się pan czuje, a Ci panowie obok to kto?
- Jasiu, Jasiu myślałem o tym dniu długo. Gdybym nie miał znajomości i wiedzy na temat umysłu, prawdopodobnie byłbym martwy, zostawiłbym żonę i córkę. Miałby pan młodego, ambitnego człowieka na sumieniu, przepraszam - w pańskim odczuciu zbyt ambitnego, bo myślącego. Wiesz Jasiu dałeś mi więcej niż setki szkoleń, które ukończyłem, tysiące książek, które przeczytałem i osobistości, które poznałem. Ty siedząc tutaj każdego dnia popchnąłeś mnie bardziej niż jakakolwiek znana ludzkości technika i wiedza. Jesteś Jasiu geniuszem. Jak Ci się odwdzięczę?
- Nie rozumiem.
- To jest mój prawnik, a to dwóch miejscowych siłaczy. Oni tutaj są po to, abyś nie popełnił tego błędu drugi raz. Jasiu masz wolny wybór z kim chcesz rozmawiać.
- Ja po policję zadzwonię, niech pan się wynosi!
- Prawnik wstał i powiedział - „Tam gdzie są emocje, nie ma logiki, jak mawia pan Marszałek, lepiej dla nas, aby była tu policja.”
- Przepraszam panie Nikodemie, załatwmy to jak cywilizowani ludzie. Pana wyniki…
- Psiiii niech pan się uspokoi, jak pan mógł to zrobić? Każdemu pacjentowi pan wmawia chorobę śmiertelną i namawia do tego procederu znajomych. Jak sobie to wyobrażałeś? Kiedy chciałeś powiedzieć całą prawdę? Wyobraź sobie, że przychodzi do Ciebie przemiły 70 letni człowiek, który nie ma pieniędzy, jest schorowany i jedyną osobą, z którą rozmawia jest pani sprzedająca chleb. Pomimo wielu wizyt jego stan by się pogarszał, a Ty nadal swoje: „proszę wziąć te leki, będzie lepiej”.
- Jasiu, widzisz, nagle ten człowiek myśli sobie: „pójdę do innego lekarza, może on coś poradzi?” Miał prawo tak pomyśleć, zna pan zapewne piramidę Maslow'a i opisane tam potrzeby?
- Oczywiście.
- Ty słysząc, że ten pacjent jest u pana kolegi i wypowiada takie słowa: „główny lekarz to nie jest profesjonalista,tylko osoba, która eksperymentuje”, bardzo się zezłościłeś. Ten wspaniały człowiek miał główną potrzebę czuć się dobrze, a co najważniejsze przeżyć. Twoja urażona duma automatycznie podsunęła pomysł. Koleżanka niżej w hierarchii nie miała wyboru i skierowała tego pana z powrotem do Ciebie, abyś mógł kopnąć jak najmocniej potrafisz.
Jasiu sprawdziłeś kim jest ten pan i czym się zajmuje? Postanowiłeś zagrać w szachy i trafiłeś w sedno. Położyłeś zawodowego „motywatora” na łopatki, ale wiesz na jaki czas? Na jeden dzień! W ciągu tego dnia zebrałem nieograniczone pokłady energii i wyskoczyłem jak z trampoliny, gdybym był opisywanym, starszym człowiekiem, leżałbym martwy. Dalszej historii nie usłyszysz. Twoim zmartwieniem będzie w przyszłości napisany artykuł i dziennikarze proszący o Twoje namiary.

Z osobistą misją: „nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe” musiałem zapomnieć o zaistniałej sytuacji. Prawnik porozmawiał z tym człowiekiem, a dwaj rośli mężczyźni zostawili odcisk na umyśle tego szalonego człowieka.


Zakończenie

Kiedy wyszedłem z gabinetu specjalisty, powiedziałem: „Tak mało zrobiłem, nie wykorzystałem w pełni swoich talentów, a werset 25:15 z Ewangelii wg św. Mateusza będzie mnie nękał do końca moich dni”. Na szczęście w tym okresie swojego życia dałem z siebie wszystko, mimo że było to pół roku temu i większość emocji i złość odeszła, dzisiaj nadal daję z siebie wszystko. Ważnym pytaniem jest: czy Ty dajesz z siebie wszystko, czy może odkładasz swoje plany na później? Kochasz i troszczysz się o bliskich, czy może masz jeszcze czas? Nie oszukuj się, takich szalonych lekarzy nie ma dużo. Dałem wtedy z siebie wszystko, daje z siebie wszystko dzisiaj. Czy to jest ważne? Nie tak ważne jak Twoje życie. Nadzy się rodzimy i nadzy umieramy, ale na wszystkie siły uniwersum, pozostaw coś po sobie.


Zadanie

Gdy już wszyscy będą spali, połóż się na ziemi i przykryj całe swoje ciało kocem (łącznie z głową i stopami). Wyobraź sobie, że umarłeś. Twoja żona rano budząc się, widzi Twoje zwłoki, zmieszana płacze i woła dzieci lub sąsiadów. Po kilku chwilach na miejscu jest policja, karetka oraz zakład pogrzebowy. Po dwóch dniach, Twoje ciało umyte i ubrane, pracownicy zakładu pogrzebowego, wkładają do nowego domu – trumny. W kościele dotykasz i mówisz do swoich bliskich, jednak nikt Cię nie słyszy. Gdy trumna leży w kaplicy i poszczególne osoby podchodzą do Ciebie, co mówią w swoich sercach?

Nagle podchodzi czterech panów i zamyka wieko trumny. Już nigdy, nikt nie zobaczy Twojej twarzy na żywo. Najgorsza chwila dopiero przed Tobą. Procesja w bardzo wolnym tempie zbliża się do cmentarza, zauważasz dół w którym na zawsze będziesz pochowany. Twoje całe jestestwo poczuło uderzenie drewna o ziemię. „Nie, to nie może być koniec, to nie jest koniec, otwórzcie trumnę, przecież ja żyję. Ja tu jestem.”

Osoba duchowna ostatni raz prosi Pana o przebaczenie Twoich win, zrzuca kilka gram ziemi mówiąc: „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”. Rodzina dalsza i bliższa, przyjaciele i wrogowie rzucają kwiaty na trumnę. Każde takie uderzenie kwiatów o drewno to jak cios w plecy. Słyszysz płacz swoich bliskich i kondolencje składane Twojej matce, ojcu, małżonce i dzieciom.

W jednej chwili nastaje jasność i pojawia się anioł mówiąc:
- Widziałeś swoich bliskich ostatni raz, ostatni raz także ich słyszałeś, zapamiętaj tę chwilę na zawsze, bo nigdy więcej ich nie spotkasz.
- Dlaczego nie spotkam? Jestem katolikiem, wierzę w Boga, przecież istnieje lepszy świat?
- Anioł odpowiada – Tak istnieje lepszy świat, ale Ty go nie ujrzysz.
- Dlaczego?
- Ponieważ nijak żyłeś na tym świecie, wiem także, że Twoje serce ukrywa nieosiągnięte marzenia oraz niezrealizowane plany.
- Zgadza się. Myślałem, że będę żyć wiecznie. Wiem dopiero teraz jakim głupcem byłem, dawałem światu 1/10 tego, na co praktycznie było mnie stać, robiłem wszystko byle jak, tak aby przeżyć. Ostatni raz małżonkę czule przytuliłem kilka miesięcy temu, obiecałem dzieciom wyjazd, niestety przez natłok pracy musieliśmy o nim zapomnieć. Tak, teraz sobie przypomniałem, jak fantastycznie zareagowały dzieci, jakie były wyrozumiałe. Jak wspaniale wychowała je moja żona.
- Anioł w uniesieniu rzekł - To jest najlepszy żal za grzechy. Dostaniesz ostatnią szansę, obudź się i żyj tak, jakby to był Twój ostatni dzień życia, a koc, którym zostałeś przykryty, spal.
- Dziękuję Ci bardzo aniele. Będę wcześniej wstawał, będę żył, tworzył, walczył. Koniec z egoistycznym człowiekiem, spojrzę na swoją rodzinę i bliskich pod innym kątem. W pracy i na co dzień dam z siebie wszystko i jeszcze więcej. Nigdy nie sprzedam swoich marzeń i będę żył jakby to był ostatni dzień mojego życia.


„...bo nie znacie dnia ani godziny”
(Mt 25:13)

P.S.
Mówi się, że niezwykłe historie są udziałem niezwykłych ludzi. Ja mówię, że niezwykłość polega na odczuciu zimnego powiewu śmierci i przeżyciu go.

Do zobaczenia na szczycie
Nikodem Marszałek




--

CentrumRozwoju.pl



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
dodajdo.com

poniedziałek, 28 stycznia 2008

To Ty kierujesz swoim życiem

Już styczeń. Już kolejny rok. Nowy rok to czas kiedy większość ludzi wymyśla sobie kolejne już postanowienia i zamierza trwać w nich jak najdłużej. Ja w tym roku zapomniałam o tym, aby coś postanowić, aby być lepszą, szczęśliwszą, bogatszą, szczuplejszą. No cóż. Może samo przyjdzie..... To też ładne powiedzenie. Ale niestety, tych którzy też zapomnieli postanawiać albo nie robią tego bo i tak im się nie uda i myślą, „że samo przyjdzie”, muszę rozczarować. Nic samo nie przychodzi. Ja zapominam postanawiać, bo wiem, że mogę wszystko. Wiem, że jeśli jestem przekonana że nie dam rady czegoś zrobić to po prostu nie zrobię, ale jeśli wierzę w to, że mogę - to dokonam czego tylko zapragnę.


Gandhi kiedyś powiedział, że w historii ludzkości prawda i miłość zawsze zwyciężały. Ja pamiętam, że w bajkach tak było. Ale myślę, że w rzeczywistości też tak jest. To tylko zależy od tego, w co wierzymy. Każdy ma w sobie moc. Naprawdę wielką moc. To tylko własne hamulce powstrzymują nas od korzystania z niej. To, co możemy osiągnąć zależy tylko i wyłącznie od tego, czy wierzymy, że możemy tego dokonać. Zdaję sobie sprawę jak to brzmi. Jak kolejna złota myśl. Ale to prawda. Jesteś szczęśliwy? Bo to przecież też zależy tylko od ciebie. Podejmij decyzję i bądź szczęśliwy. Uśmiechnij się, mimo wszystko i bądź szczęśliwy. Ja jestem. Pomimo tego, że ten dzień wcale nie był taki dobry. Ale wystarczy, że się uśmiechnę, nawet do samej siebie, posłucham ulubionej muzyki i jestem szczęśliwa.


Bo życie nie jest takie ciężkie. Może być czasami trudne, ale nie jest ciężkie. Wystarczy skoncentrować się na tym, czego się chce i robić wszystko, aby to osiągnąć. I wierzyć w to, że przecież „mogę wszystko”. To my kierujemy swoim życiem. Świat nam niczego nie daje, my sami na wszystko pracujemy. To my podejmujemy decyzje i wybieramy.


Jeśli przemawiają do Ciebie te słowa, interesuje Cię to lub po prostu chcesz dogłębniej poznać siłę jaką w sobie masz i moc, dzięki której możesz kierować swoim życiem - zachęcam do ciekawej lektury "Zagubiony podręcznik życia" Joe Vitale.

Michał Batorowicz
http://esencjazycia.blogspot.com
http://czytamydzieciom.net.pl
dodajdo.com

środa, 31 października 2007

Jesteś zaprogramowany finansowo, czy tego chcesz czy nie – schemat finansowy

Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek dlaczego akurat tak, a nie inaczej układa się Twoje finansowe życie? Skąd bierze się to, że ile byś nie zarobił to tyle wydasz? Że zawsze Ci brakuje? Że nie potrafisz poradzić sobie z długami? A nawet gdy już z nich wyjdziesz za chwile pojawiają się nowe...? Czy nie znasz myśli: dlaczego ja nie potrafię tak jak on? Czemu on umie tyle zarabiać? Skąd u niego taka pewna ręka do pieniędzy?

To Twój schemat finansowy. Działasz tak podświadomie. Składa się na to kombinacja Twoich myśli, uczuć i działań w odniesieniu do pieniędzy. W jaki sposób tworzysz swój schemat finansowy? Nigdy o tym nie myślałeś, prawda? Ale mówiąc prosto i krótko jest on tym, co pamiętasz z dzieciństwa. Są to informacje, którymi byłeś „faszerowany”, gdy byłeś dzieckiem. Nieświadomie stworzyłeś sobie własną wizję pieniądza, zarabiania, wydawania, oszczędzania. Zostałeś zaprogramowany. Większość ludzi przez rodziców, przyjaciół, osoby, z którymi najczęściej przebywały, autorytety, nauczycieli czy media lub kulturę.

Wszystko to dotyczy mnie, Ciebie, każdego. Nauczono nas jak myśleć i postępować w kwestiach finansowych. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że nie każdy miał dobrego nauczyciela. Zostaliśmy uwarunkowani, reagujemy automatycznie i często nieświadomie. Teraz sęk w tym, żeby to odkryć i zainterweniować; skorygować głęboko zakorzenione myślenie na temat pieniędzy.

Zastanów się, co słyszałeś na temat pieniędzy, gdy byłeś dzieckiem, bo właśnie to może tworzyć Twój schemat i rządzić Twoim życiem finansowym. Pewien mężczyzna zwierzył się na forum, że gdy był mały jego mama ciągle powtarzała, że bogaci są chciwi, że żyją kosztem biednych. Nic dziwnego, że zaprogramowany chłopiec jako dorosły był spłukany. Jego podświadomość ciągle mu powtarzała: bogaty = chciwy, a chciwy = zły. Pragnął akceptacji matki, a jej przekonania to to, że nie akceptuje ludzi bogatych.

Musisz zrozumieć, skąd bierze się Twój sposób myślenia. Musisz się mu przyjrzeć i zdecydować czy jest dobry czy zły. Czy warto dalej żyć w nieświadomości, czy już czas na zmiany.
Artykuł ten powstał na podstawie kilku pierwszych stron książki „Bogaty albo biedny – po prostu różni mentalnie” T. Harva Eker'a. Niesamowita i wciągająca lektura, a przede wszystkim ujawniająca prawdy, które są w każdym z nas. Czytając, co chwilę powtarzasz- „Rany, to przecież o mnie! To takie oczywiste, a nigdy o tym nie wiedziałem!” Gorąco polecam. A jeśli potrzebujesz więcej zachęty, zapraszam niedługo do kolejnych artykułów z tej serii.

Pozdrawiam, Magda B.
dodajdo.com

poniedziałek, 24 września 2007

Ostatni dzień Twojego życia cz.I/II

autorem artykułu jest Nikodem Marszałek



„Celem każdej istoty ludzkiej jest osiągnąć to, co zakryte zostało przez codzienną rutynę”

Nikodem Marszałek



Możesz nie wierzyć w przytoczoną niżej historię i powiedzieć – to fikcja. I wiesz co? - masz rację. Jeśli wierzysz, że to stało się naprawdę - też masz rację. Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia, jednakże będzie to dla Ciebie istotne dopiero w dalekiej przyszłości.

Dzisiaj moje życie jest zupełnie inne. Może życie samo w sobie jest takie samo, ale ja każdego dnia działam, myślę i zachowuję się jakby to był ostatni dzień mojego życia, bo kiedyś wierzyłem, że tak właśnie jest.



Po kolejnym powrocie z długiej podróży przepełnionej nauką, zdobywaniem doświadczenia i medytacjami w ciszy, myślałem nad ludźmi, których poznałem: Portugalczycy, Hiszpanie, Irlandczycy, Anglicy, Francuzi oraz Szwajcarzy byli tak blisko, a jednak daleko (ze swoim myśleniem, podejściem do życia oraz wyznawanymi wartościami), budzili mój zachwyt, ale także wątpliwość: co w Europie nas tak bardzo różni? Ja nie widzę różnic, więc dlaczego tak często się o nich mówi.

Po tygodniu przebywania w domu, pewnej nocy obudziłem się zlany potem, okazało się, że mam gorączkę. Rano wystąpił katar i bóle głowy nie do wytrzymania.

Znajomy ordynator szpitala przed każdym mym wyjazdem powtarzał:

- Zaszczep się i zabierz ze sobą kilka leków.

- Oczywiście Grzesiu, dzięki, ale przecież wiesz, że sprowadzam naturalne witaminy z USA, nic nie może się stać.

- To nic Ci nie pomoże, jeśli wirus Cię zaatakuje.

- Nie Grzesiu, dzięki.

Po tygodniu żona przekonała mnie, aby pójść do lekarza.

Lekarz stwierdził zapalenie gardła i zwykły katar:

- Kilka leków wspomagających, antybiotyk i będzie pan zdrów - rzekł kierownik przychodni.

Po dwóch tygodniach z powodu nasilających się bólów głowy, duszności oraz kaszlu, byłem zmuszony do ponownej wizyty.

- Witam pana. Stan się pogorszył? Musi pan dostać mocniejsze leki, dobrze się pan czuł, nie było wymiotów?

- Panie doktorze wymiocin nie było, ale nie czuję się dobrze.

- Proszę tutaj są nowe lekarstwa i antybiotyk.

- Doktorze, będę z panem szczery: nie mogę myśleć, spać w nocy, gdzieś się ulotniła bystrość umysłu.

- Jest pan młody, będzie pan zdrowy, te leki na pewno panu pomogą.

- Może jakieś skierowanie na specjalistyczne badanie?

- Proszę pana, czy podważa pan moją diagnozę? Jeśli choroba nie ustąpi, proszę przyjść za dwa tygodnie.

- Nie podważam, ale stać mnie żeby opłacić sobie wszystkie badania, proszę dać mi skierowanie albo powiedzieć co należy zrobić w tej sytuacji, to już trwa prawie miesiąc i czuję się coraz słabszy, jak bym miał 80 lat (chociaż patrząc na moją 87 letnią babcię, która biega i jest w pełni sił, czuję się jak 200 letni mężczyzna).

- Nie wątpię, ale proszę się nie przejmować, będzie lepiej.(zaciskając usta wyszedłem)



Od pierwszej wizyty minął miesiąc, poszedłem trzeci raz do lekarza z tymi samymi dolegliwościami: ogromnym bólem głowy, dusznościami i atakami kaszlu. Tym razem w myśl: „jeśli coś zdarza się raz, jest małe prawdopodobieństwo, że zdarzy się drugi, ale jeśli coś zdarza się dwa razy jest duże prawdopodobieństwo, że zdarzy się i trzeci raz.” Poszedłem do innego lekarza w tej samej przychodni:

- Pan nie może tu być, to jest trzecia wizyta, proszę pójść do swojego lekarza!

- Jestem u pani widocznie z jakiegoś powodu, pani wie jakiego!

- Dobrze, proszę nie filozofować, co panu dolega?

- Zakończyłem właśnie którąś z kolei kurację lekami, a głowa mnie nadal boli, kaszlę, czasem nie mogę wziąć oddechu, czuję się zmęczony i nie potrafię myśleć, schudłem 8 kilogramów.

- Czy kierownik zlecił panu zrobienie podstawowych badań?

- Nie pani doktor.

- Więc czy może pan kupić lekki homeopatyczne? Nie chcę pana truć ponownie chemią.

- Oczywiście, dziękuję.

- Proszę przyjść za tydzień na kontrolę, ale koniecznie do mnie!

W tym czasie przyjaciel Grzegorz dowiedział się, że byłem u każdego lekarza tylko nie u niego.

- Duma Cię rozpiera? Dlaczego nie mówisz, że tak długo chorujesz?

- Grzegorz, dzięki już prawie jestem zdrowy.

- Tak, a spirometr był? Prześwietlenie, badanie krwi?

- Nie, nie, dostałem leki, tym razem homeopatyczne. Chyba jest lepiej.

- Musisz mieć zrobione kompleksowe badania, bo nigdy nie wyzdrowiejesz.

Prawdopodobnie po reakcji przyjaciela, wchodząc na umówioną kontrolę do pani doktor usłyszałem:

- Proszę przejść do pana kierownika, on pana zbada.



U kierownika.

- Panie Marszałek, proszę, tu jest skierowanie na prześwietlenie płuc, teraz zrobimy spirometr, badanie krwi oraz pójdzie pan do laryngologa i będzie pan miał zrobione wymazy.

- To wszystko dzisiaj? Co się stało?

- Pan sobie oczywiście żartuje, proszę tutaj są skierowania. Jak odbierze pan wyniki, proszę przyjść do mnie. I wie pan - nie lubię jak pacjent chodzi po całej przychodni i mi umniejsza.

- Słucham, to jakieś nieporozumienie.

- Do widzenia panu.

Usiadłem w przychodni i pomyślałem. To jest jakiś cud? Dlaczego kierownik przychodni skierował mnie na badania, gdzie nowe leki? Zadzwoniłem do Grzegorza, aby dowiedzieć się, czy cud nie był stworzony przez przyjaciół:

- Słuchaj czy interweniowałeś w przychodni, w której próbuję się wyleczyć?

- Nie, czekałem kiedy pojawisz się u mnie? Twoja żona zadzwoniła do waszego prawnika!

- Prawnika powiadasz, no to będzie kłopot.

Po dwóch tygodniach, mając wszystkie wyniki w ręku, spotkałem się ponownie z kierownikiem przychodni. To, co usłyszałem zmieniło mój obraz świata, a raczej jego chwilowe postrzeganie:

- Jest o panu głośno w naszej przychodni panie Marszałek.

- Proszę do mnie mówić Niko, panie… Jasiu.

- Doktorze proszę, wracając do pana wyników, czy konsultował się pan z kimś z zewnątrz?

- Nie doktorze.

(po krótkiej chwili, oglądając wyniki, doktor wyszedł i wrócił z drugim lekarzem)

- No, niestety mamy złe wiadomości.

- Nie rozumiem.

- Wie pan, nawet panu pieniądze nie pomogą.

- Czy ja panu coś zrobiłem, panie Jasiu?

- Jest pan niecierpliwy i nie wierzy w lekarzy, którzy pana leczą.

- Leczą to wielkie słowo panie Jasiu. Rozumiem, że źle została odebrana moja trzecia wizyta u pana pracownika. Doktor wie, że kaszlę ponad dwa miesiące (może nawet dłużej, moje wyjazdy i przebywanie wśród różnych kultur mogły spowodować moją chorobę). Dzisiaj, po dwóch miesiącach siedzę tutaj, słaby, ale mający wolę i chęć życia.

- To dobrze, że ma pan wolę życia, bo panu już go dużo nie zostało.



- Słucham? Mści się pan, małżonka pana zostawiła? Prowadzę prywatne konsultacje, zapraszam!

- Niech pan posłucha. To jest specjalista z naszej przychodni, on wszystko wyjaśni. Już mając połowę pana wyników spekulowaliśmy co panu dolega.

- Mieliście problem? Myślałem, że lekarz wie co robi?

- Wie pan co to jest przewlekła obturacyjna płuc?

- Jasiu, czy ja się pytam co oznacza neutrino mionowe?

- Ja panu przekazuję istotną, wręcz śmiertelną wiadomość, a pan nic sobie z tego nie robi.

- Mam taki zwyczaj, na razie ta informacja nie oznacza dla mnie nic, bo nie jest potwierdzona w żaden sposób.

- Jak to nie jest potwierdzona? Wie pan nie miałem takiego przypadku już od 20 lat. Proszę pana, są dwie przyczyny, jedna z nich to genetycznie obciążone płuca. Czy pana ojciec miał problem z płucami w pana wieku?

- Tak zgadza się, leżał w szpitalu właśnie na płuca.

- To jest jedna sprawa, druga to niedobór antytrypsyny, która niszczy pewne enzymy. Dostanie pan skierowanie do lekarza specjalisty i proszę się przygotować na długi pobyt w szpitalu.

- Mój stan będzie się pogarszał?

- Drogi panie Niko, nie wiem. Nie potrafimy wyleczyć tej choroby, nie wiemy dużo o niej, wiemy, że jest śmiertelna i są pewne leki, które przedłużają życie, ale wszystko jest w fazie badań.

- Pan doktor oczywiście żartuje i to jest efekt urażonej dumy?

- Proszę spotkać się z tym konkretnym specjalistą, on już będzie miał pana kartotekę.

- Tak też uczynię Jasiu!



Po wyjściu usiadłem w holu i zacząłem myśleć. Doktor podał mało faktów i informacji, zadzwoniłem od razu do Grzegorza:

- Grzegorz, kierownik powiedział mi, że mam jakąś obturację płucną.

- To jest poważna diagnoza, zresztą nie mógł jej podać lekarz w przychodni chyba, że… Ty nigdy nie paliłeś, to niemożliwe. Przyjedź do mnie z tymi wynikami.

- Dostałem również skierowanie do specjalisty [nazwisko], co o nim myślisz?

- Osobiście nie znam, jednak to dobry specjalista. Zaraz jak będziesz coś więcej wiedział, zadzwoń do mnie.

Na drugi dzień, będąc u lekarza specjalisty, wszystko się powtórzyło z większą ilością danych i informacji. Idealnie zostałem przekonany, że umrę.

Dano mi oczywiście szansę - leki, które kosztują kilka tysięcy złotych, a tak naprawdę nie działają.

- Panie doktorze ciężko mi się oddycha, cały czas kaszlę. Już prawie dwa miesiące jestem wyłączony z jakiejkolwiek działalności społecznej.

- Proszę jutro przyjechać do nas na oddział, będzie pan leżał z chorymi śmiertelnie. Wie pan, ja nic nie będę ukrywał, samopoczucie to jest najmniejszy z pana problemów. Ten stan będzie się pogarszał, uprzedzając pana pytanie nie wiemy jak długo, może 3 miesiące, pół roku, może kilka lat?

- Sugeruje pan, że nie jestem w stanie racjonalnie i błyskotliwie myśleć i będzie to trwało do końca moich dni? Przecież jesteście lekarzami na miłość boską.

- Lekarzami tak, ale nie Bogami. Przykro mi.

Wyszedłem trzaskając drzwiami. Wsiadając do samochodu puściłem radio na cały głos. Tak pierwsze, ważne skojarzenie zostało zapamiętane przez utwór muzyczny „Luminous – Make it happen”, a następnie „Lascia” z albumu Cafe Del Mar Aria vol.3. Chyba siedziałem w samochodzie zbyt długo, bo podjechał patrol policji. „No tak” - pomyślałem, „nawet człowiek nie może pomyśleć, rozczulić się, przekląć siebie i Stwórcę”.

Panowie po krótkiej rozmowie zrozumieli moją sytuację i odjechali. „Mój koniec ma być rozmyślaniem o końcu? Przecież ja jeszcze nie zacząłem. Hej, chwila, czy tu czasem nie ma Szymona Majewskiego i kamer? Chcą zabić największego optymistę w Polsce? Tak, to jest jakiś test!” Niestety nie było kamer, były przekonywujące mnie fakty, wykresy i analizy dwóch lekarzy oraz choroba, która dawała o sobie znać.



c.d.n.


--

Odrodzenie Feniksa

Motywacja bez granic




Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
dodajdo.com

sobota, 8 września 2007

Czarne nieznane drzwi

autorem artykułu jest Nikodem Marszałek



„Człowiek biedny to człowiek bez celu,

bez możliwości nauki i bez chęci do zmian”
Nikodem Marszałek


Usłyszałem kiedyś pewne opowiadanie, które przedstawiało pewnego sędzięgo, który żył na Dzikim Zachodzie. Miał on dziwny zwyczaj, każdemu kryminaliście, którego skazywał na powieszenie, dawał wybór: szubienica albo czarne, nieznane drzwi. Kiedy nadchodził czas egzekucji, sędzia ów zawsze kierował do skazanego takie słowa: „Co wybierasz – szubienicę czy czarne, nieznane drzwi?” Prawie każdy, któremu to proponował wybierał sznur. Pewnego dnia szeryf zapytał: „Dlaczego wszyscy wybierają powieszenie, zamiast tych czarnych drzwi?”. Sędzia odpowiedział: „Oni zawsze wybierają coś znanego, wolą to od nieznanego. Ludzie boją się czegoś, czego nie znają. Ja dałem im wybór”. „Co takiego jest za tymi drzwiami?” - zapytał się szeryf. „Wolność” - odpowiedział sędzia - „ale bardzo mało ludzi jest dostatecznie odważna, aby wybrać drogę do nieznanego”.

Czy jesteś dostatecznie silny, odważny? Dlaczego tak bardzo boimy się czarnych, nieznanych drzwi? Czy nie nasuwa Ci się myśl, że często wybieramy przeciętność, gdy wystarczy przekroczyć czarne, nieznane drzwi, za którymi mogą znajdować się niewyobrażalne przygody, bogactwa, przyjaźnie. Ile to milionów ludzi wybiera konformizm, nie zbliżając się nawet do czarnych, wielkich drzwi. Oczywiście drzwi są symbolem naszego strachu przed nieznanym i obcym. Dla sędziego wybór był oczywisty, ale on wiedział co znajduję się za drzwiami. Pytanie do Ciebie – czy wiesz, co znajduję się za Twoją strefą komfortu i wpływu?

Pamiętasz gdy chciałeś zrobić coś nowego, czy zdarzało Ci się powiedzieć: boję się tego, nie wiem jak sobie poradzę, teraz mam rodzinę nie chcę jej narażać na zmiany, to może być ryzykowne. Aby wydostać się z tej pułapki zadaj sobie inne pytanie: skąd wiesz o tym wszystkim? Jeśli już masz fobie, obawy przed stratą, to lepiej doświadczyć tego teraz, czy może za 5,10,15 lub 20 lat? Co złego stanie się jeśli Ci się nie uda? To ważne pytanie. Używając ołówka napisz, co najgorszego wydarzy się jeśli się nie uda. Wszystkie Twoje lęki i obawy nagle znikną.

Czy gdybyś wiedział, że osiągniesz swoje cele, podjąłbyś decyzję już teraz? Co zyskasz jako człowiek? Jakie zyski osiągnie Twoja rodzina?

Studiując biografie znanych osobistości można wywnioskować wiele, a najważniejszą wskazówką jest to krótkie zdanie: „Skacz, działaj po prostu, zrób to”. Slogan reklamowy firmy Nike brzmi: „Just do it”.


Jak myślisz ile osób na nagrobku ma wyryte zdanie:


Tu spoczywa ten, który nigdy nie próbował: urodził się 1960 roku, umarł 1990, został pochowany w 2007”


Pomyśl ile książek, filmów, piosenek, wierszy, występów, biznesów, znajomości nie zostało stworzonych, bo wybieraliśmy stryczek. Życie nie byłoby ekscytujące, gdybyśmy za każdym razem wiedzieli co nas czeka za „czarnymi, nieznanymi drzwiami”.

To, że Ci nie wyszło nie ma znaczenia; to, że Ci nie wyjdzie drugi raz też nie ma znaczenia, jedno co ma znaczenie - Twoja kolejna próba.

Pewien magnat medialny powiedział:

„Nie ma znaczenia ile razy ponosisz porażki, bo one muszą wystąpić, natomiast ma znaczenie twoja odpowiedź na te przeciwności losu”.

Są to święte słowa w piśmie zwanym „spełnienie”. Zauważyłeś z pewnością sukces dzisiejszych gwiazd, ja również, ale to, co mnie zainspirowało, to ilość porażek i rozczarowań, przez które musiały przejść. O czym to świadczy? O ludzkiej wytrwałości, a nie o szczęściu jakie miały. Mówiąc: „Ten to miał szczęście” mamy na myśli, że szczęściem było, że nie zrezygnował. Miał szczęście, że nie posłuchał rad widzów i ludzi, którzy dawno się poddali.

Ile ludzi żyje dziś w lęku?! Pamiętasz jak w „Odrodzeniu Feniksa” napisałem o trzech lękach. Tutaj mam na myśli inny lęk, wewnętrzny. Czy to strach przed porażką, strach przed wyśmianiem?! Większość ludzi ciągle się czegoś boi. Dwa naturalne lęki to: lęk przed hałasem i upadkiem, reszta jest uwarunkowaniem z dzieciństwa i kolejnych dni. Z punktu widzenia dziecka ten strach jest uzasadniony, ale odpowiedz mi, co robi cała rzesza innych, negatywnych uczuć?

Wypisz już teraz co najgorszego może się stać jeśli:

1. Wszyscy wokół będą się z Ciebie śmiać:

a) ze mnie jako osoby: ....

b) z moich słów, czynów, pracy: ....


Odp. Czy te osoby są godne Twojej miłości, zaangażowania i myśli? Czy Ty postąpiłbyś tak samo na ich miejscu?


2. Co jeśli ten biznes się nie uda i stracę wszystkie oszczędności? Co będę musiał dalej robić, a z czego zrezygnować?

a)....



Odp. Co zyskam jako człowiek na tym doświadczeniu? Czego się nauczę? Jak to wpłynie na moją przyszłość w tym kierunku? Co zmienię natychmiast?

Jednym, dobrym pytaniem możesz zmienić wszystkie swoje emocje i myśli. I co się okazuje, to wcale nie jest takie straszne jak pierwotnie Ci się wydawało. W parze z „lękiem” idzie jego większy brat, który ma na imię „możliwość”. Nieefektywnym pytaniem jest: „Czy mam wyruszyć w podróż odczuwając lęk?” Możesz oczywiście dalej siedzieć i wyobrażać sobie, jak byłoby fajnie gdyby... i czekać na okazję lub szansę, która może pojawi się w przyszłości. Wielu ludzi wzmacnia lęk wykorzystując wizualizacje. Dlaczego tak jest, że skupiamy się na strachu, zamiast na zyskach z jego pokonania.

Zakończę ten artykuł historią generała Stonewalla Jackson’a:

„W czasie wojny secesyjnej odbywał on pewnego wieczoru naradę ze swymi generałami. Planował śmiały wypad bojowy do doliny Shenandoah. Pod względem strategicznym był to błyskotliwy plan. Wprawdzie ryzyko było poważne, lecz istniała szansa odniesienia zwycięstwa. W trakcie podsumowania spotkania jeden z generałów powiedział:

- „Generale Jackson, obawiam się tego planu. Boję się, że go nie zrealizujemy”.

Jak głosi historia, Jackson wstał, położył dłoń na ramieniu swego podwładnego i rzekł:

- „Nigdy nie przyjmuj rad od swych obaw, generale. Nigdy nie radź się swego strachu.”





Do zobaczenia na szczycie

Nikodem Marszałek


--

Odrodzenie Feniksa

Motywacja bez granic


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
dodajdo.com

wtorek, 4 września 2007

Dwa niezwykle ważne prawa.

Zrozumienie i zastosowanie w życiu dwóch praw, o
których przeczytasz w tym numerze biuletynu może
zdecydować o poczuciu szczęścia lub nieszczęścia.
O sukcesie lub porażce...

Zacznijmy od prawa zwanego "The Law of
Correspondence". Mówi ono, że cokolwiek istnieje w
Twoim otoczeniu jest jednocześnie jakby odbiciem
tego, co zaistniało wcześniej w Twojej głowie (bez
względu na to, czy zdajesz sobie z tego sprawę,
czy jest to podświadome).

Pomijając już wszystkie choroby wywoływane przez
stres (czyli de facto pewien stan umysłu),
działanie tego prawa można obserwować choćby w
kontaktach z innymi ludźmi. Jeśli jesteśmy mili,
pozytywnie nastawieni, to taką właśnie reakcję
wywołujemy w innych ludziach (w znacznej
większości przypadków). Jeśli nasze podejście jest
oschłe, negatywne - tacy też stają się ludzie, z
którymi się komunikujemy.

Na tej samej zasadzie, nasze przekonania (choćby
te tkwiące głęboko w podświadomości) przekładają
się na to, czego doświadczamy w życiu. Jeśli dana
osoba z jednej strony chce się wzbogacić, z
drugiej jednak wierzy, że wszyscy bogaci to
złodzieje i żerujący na biedzie innych
wyzyskiwacze - może się okazać, że to drugie
przekonanie będzie silniejsze i będzie sabotowało
wspomniane wcześniej pragnienie bogacenia się.

Podsumowując - zmieniając przekonania/myślenie
zmieniamy naszą rzeczywistość. Pozytywne podejście
do życia i innych ludzi powoduje, że świat wydaje
nam się bardziej pozytywny - podświadomość szuka
jakichś "dowodów" na potwierdzenie naszego
przekonania o tym, że świat jest dobry - i łatwo
je znajduje. Działa to też w drugą stronę, ale
tego akurat nie polecam stosować ;)

To my, na podstawie naszych przekonań decydujemy,
jakie znaczenie ma dla nas coś, co wydarza się w
naszym życiu. Dokładnie ta sama porażka będzie dla
jednego z nas pechem, dowodem na to, że nic się
nie udaje, a dla drugiego wartościową lekcją,
wyzwaniem itd...

Czas na następne prawo: "The Law of Sowing and
Reaping" - prawo siania i zbierania. Mówi ono po
prostu, że co zasiejesz to zbierzesz. Jest dość
podobne do poprzedniego prawa - np. jeśli
zasiejesz w swoim umyśle pozytywne myśli i
właściwe przekonania - zaczniesz inaczej
postrzegać otoczenie.

Prawo to pokazuje również, że nie ma zbierania bez
siania. Tego niestety oczekują ludzie chcący się
wzbogacić błyskawicznie i bez wysiłku - nieważne,
czy będą w tym celu grali w lotka, dawali się
naciągnąć na jakieś "pewne wygrane" firmom
stosującym marketing bezpośredni, czy też na
systemy zarabiania typu "piramida" (nie mylić z
wielopoziomowym marketingiem - MLM).

Prawo siana i zbierania mówi też więc o cenie
sukcesu - chcesz sukcesu, chcesz osiągnięć -
musisz z góry zapłacić za nie pewną CENĘ.
Przekonuje ono też, że jeśli zasiejesz, to na
pewno zbierzesz - jeśli nie w takiej, to w innej
formie.

Jeszcze jeden, ciekawy sposób patrzenia na to
prawo: to, co w tej chwili zbieramy jest wynikiem
tego, co zasialiśmy w przeszłości. Wszystkie
godziny spędzone bezproduktywnie przed
telewizorem, wszystkie wypalone papierosy,
wszystkie momenty, w których wybraliśmy
natychmiastową przyjemność, zamiast pomyśleć
perspektywicznie - jeśli to zasialiśmy - to
właśnie zbieramy tego owoce. Życie się
akumuluje...

__________________________________________________

Co mogę zrobić w tej chwili, by wykorzystać tę
poradę?
__________________________________________________

Popracuj nad swoimi przekonaniami, nastawieniem.
Uwierz, że świat jest dobry, ludzie są dobrzy,
pieniądze są dobre. Koncentruj swoją uwagę na
pozytywnych aspektach rzeczywistości, a stanie się
ona lepsza (w Twoich oczach)...

Niech Twój wewnętrzny świat będzie szczęśliwy,
spójny, dokładnie taki, o jakim marzysz - a
zobaczysz, że ten zewnętrzny będzie się stopniowo
dopasowywał do Twojej wizji - zarówno dzięki Twoim
działaniom, jak i zmianie tego, na czym skupiasz
swoją uwagę.

Dobra rada: nie karm się negatywnymi
wiadomościami, którymi zasypują nas media lub
przynajmniej nie przejmuj się nimi zbytnio - samo
przejmowanie się nic nie zmieni, a zaszkodzi
Twojemu samopoczuciu.

Wykorzystaj fakt, że życie się akumuluje.
Wykorzystaj go do siania tego, co później chcesz
zbierać. Myśl perspektywicznie i miej na uwadze,
że kiedyś przyjdzie Ci ponieść konsekwencje swoich
dzisiejszych wyborów. Wcześniej czy później
przyjdzie czas zbierania i lepiej zebrać np.
świetną kondycję do późnej starości dzięki
codziennym ćwiczeniom fizycznym, niż raka płuc w
młodym stosunkowo wieku przez palenie
papierosów...


http://Osiagacz.info - bezcenna wiedza, na którą
zawsze masz czas
dodajdo.com

Żona o mnie ;)

Michał poprosił mnie o napisanie jego krótkiej charakterystyki..... tylko jak go scharakteryzować w kilku zdaniach? To wydawało mi się niemożliwe! Ale spróbowałam.

Krótko napisałabym, że jest wspaniałym człowiekiem. I to by wystarczyło :) Ma w głowie tyle niezwykłych pomysłów i tyle zaskakujących myśli, że nawet ja nie wiem skąd on je bierze.... :) Odkąd zajmuje się psychologią sukcesu zmienił się. Jest jeszcze bardziej ambitny i zdobywa wszystko, co tylko zaplanuje. To naprawdę niesamowite, ale taki jest. Jest ciekawy całego świata i chce wiedzieć wszystko o wszystkim. A przede wszystkim chce zdobyć wszystko. W dobrym znaczeniu tego określenia. Chce, żebyśmy byli szczęśliwi i dlatego pracuje nad sobą non stop. Jest dobry w tym co robi. Zajmując się motywacją, psychologią sukcesu, robi to, co lubi i wychodzi mu to niesamowicie. Zadziwia mnie po tysiąc razy dziennie swoimi przemyśleniami i kolejnymi niezwykłymi pomysłami. To wyjątkowy człowiek, który chce osiągnąć w życiu bardzo wiele.

A przede wszystkim to wspaniały mąż i przyjaciel.

Magda :) żona